Porażka 0:3 w derbach Manchesteru ponownie rozpaliła dyskusję na temat przyszłości Rubena Amorima na Old Trafford. Choć Portugalczyk notuje najgorszy start sezonu w wykonaniu United od 33 lat, władze klubu nadal oficjalnie go wspierają. Sam szkoleniowiec nie ukrywa… zaskoczenia takim podejściem.

Historycznie? Gorzej się nie dało!
Od czasu przejęcia drużyny w listopadzie ubiegłego roku Amorim poprowadził Manchester United w 31 ligowych meczach, z których aż 16 zakończyło się porażką. Bilans ośmiu zwycięstw i siedmiu remisów plasuje klub na samym dole tabeli obejmującej siedemnaście zespołów, które w tym okresie występowały nieprzerwanie w Premier League.
Sytuacja w bieżących rozgrywkach również nie napawa optymizmem. „Czerwone Diabły” zdobyły zaledwie jedną bramkę z gry w czterech kolejkach, a jedyną wygraną okupiono sześciogodzinnym oczekiwaniem na trafienie z otwartej akcji.
Latem United wydali ponad 225 milionów funtów na czterech nowych zawodników, co miało być fundamentem pod odbudowę drużyny. Rezultaty są jednak dalekie od oczekiwań. Na domiar złego zespół już w ubiegłym miesiącu odpadł z Pucharu Ligi po kompromitującej porażce z czwartoligowym Grimsby Town.
W tej sytuacji jedyną realną szansą na zdobycie trofeum pozostaje FA Cup, choć patrząc na formę drużyny, trudno o optymizm.
Amorim nie ustępuje
Mimo fatalnych statystyk Amorim zachowuje stanowczość. Podkreśla, że pozostanie wierny swojemu ulubionemu systemowi 3-4-2-1 i nie zamierza go porzucać pod presją wyników.
– Rozumiem krytykę i ją akceptuję. To nie jest bilans godny Manchesteru United – przyznał szkoleniowiec. – Jeśli ktoś chce zmienić filozofię, musi zmienić trenera. Ja wciąż wierzę w swój sposób i będę go realizował.
Portugalczyk, którego kontrakt obowiązuje do 2027 roku, zaznacza, że nie zamierza ustępować.
– Będę dawał z siebie wszystko, zawsze myśląc o dobru klubu. Nie moja decyzja, co dalej. Jeśli jednak zostanę, będę walczył i cierpię jeszcze bardziej niż kibice – dodał.
Źródła zbliżone do klubu potwierdzają, że zarząd nie planuje natychmiastowych zmian na ławce trenerskiej. „Niewiarygodne” – tak tę sytuację określają osoby z otoczenia Amorima, biorąc pod uwagę skalę kryzysu.


