Premier League 2025/26 startuje od razu z grubej rury. Old Trafford stanie się areną pojedynku dwóch drużyn, które chcą rzucić wyzwanie Liverpoolowi, Manchesterowi City i innym pretendentom. Ruben Amorim postawił na odważne decyzje, które już teraz dzielą kibiców United. Mikel Arteta natomiast wysyła na murawę mieszankę doświadczenia, młodości i ofensywnej siły, której boją się nawet najtwardsi rywale.

Manchester United – odważne wybory na inaugurację
Skład Manchesteru United: Bayindir – Yoro, De Ligt, Shaw, Dalot – Dorgu, Casemiro, Fernandes – Mbeumo, Mount, Cunha.
Ławka: Heaton, Fredricson, Heaven, Maguire, Mainoo, Ugarte, Amad, Sesko, Zirkzee.
Największe zaskoczenia? Brak Onany w kadrze, Bayindir jako nr 1 w bramce, a w ataku Cunha zamiast Sesko. Amorim od razu pokazuje, że nie boi się podejmować trudnych decyzji. Kibice jednak mają mieszane uczucia – część obawia się, że brak gwiazd od początku to ryzykowna gra w meczu z tak mocnym przeciwnikiem.
Arsenal – Arteta stawia na siłę i balans
Skład Arsenalu: Raya – White, Saliba, Gabriel, Calafiori – Zubimendi, Rice, Odegaard – Saka, Martinelli, Gyokeres.
Ławka: Arrizabalaga, Timber, Lewis-Skelly, Mosquera, Merino, Nwaneri, Trossard, Madueke, Havertz.
Arteta nie owija w bawełnę – jego Arsenal to ofensywna maszyna, która ma uderzać z każdej strony. Gyokeres, nowy lis pola karnego, wspierany przez dynamicznych Martinellego i Sakę, wygląda jak trio, które może rozszarpać każdą defensywę. Środek pola z Rice’em i Odegaardem daje równowagę, a linia obrony oparta na Salibie i Gabrielu budzi respekt.
Pierwszy mecz sezonu to zawsze więcej niż trzy punkty. Dla Amorima to test, czy jego wizja United ma sens. Dla Artety – sprawdzian, czy Arsenal może wreszcie sięgnąć po tytuł. Kibice obu stron czują, że to spotkanie może być zwiastunem całego sezonu. Old Trafford pęka w szwach, a emocje są na poziomie finału – choć to dopiero sierpień.
