Jeśli Manchester United sięgnie w tym sezonie po trofeum Ligi Europy, kibice nie powinni liczyć na tradycyjną fetę z udziałem otwartego autobusu. Klub z Old Trafford ma inne plany – zdecydowanie bardziej kameralne i wewnętrzne.
Finał Ligi Europy z Tottenhamem, czyli bitwa o Anglię i... kontynent
Finał Ligi Europy odbędzie się 21 maja w Bilbao, gdzie Czerwone Diabły zmierzą się z Tottenhamem Hotspur. Dla obu drużyn będzie to szansa, by uratować nieudany sezon ligowy – United po porażce 0:2 z West Hamem plasują się na 16. miejscu w Premier League, a Spurs są tuż za nimi, na 17. pozycji.
Zaraz po finale obie ekipy wracają do obowiązków – cztery dni później rozegrają ostatnie spotkania ligowe, a następnie piłkarze ruszą na azjatyckie tournée lub zgrupowania reprezentacji narodowych. W związku z napiętym harmonogramem, klub z Manchesteru nie przewiduje żadnej wielkiej uroczystości z udziałem kibiców.
Nie będzie fety, ale będzie... grill z rodzinami
Zamiast tego – jak donosi The Times – w razie zwycięstwa w Bilbao, Manchester United zorganizuje 22 maja prywatne spotkanie z grillem dla zawodników, sztabu szkoleniowego i ich rodzin. Taki sposób świętowania był już stosowany – podobnie postąpiono po triumfie w Lidze Europy w 2017 roku, kiedy to również nie odbyła się żadna parada uliczna.
Tottenham ma inne plany. Idzie w ślady Newcastle
Inaczej sytuacja wygląda w obozie rywali. Tottenham, który czeka na jakiekolwiek trofeum od 2008 roku, a na europejskie sukcesy jeszcze dłużej (ostatni – w 1984 roku), planuje w razie wygranej zorganizować paradę dla kibiców.
Dla porównania, Newcastle United zorganizował w tym sezonie uroczystą paradę po wygraniu Pucharu Ligi Angielskiej, a ulice miasta wypełniło wtedy aż 300 tysięcy fanów. Z kolei Liverpool ma zamiar uczcić zakończenie sezonu paradą mistrzowską po zdobyciu tytułu Premier League.
