Robert Dobrzycki, nowy właściciel Widzewa Łódź, zainwestował już 42 miliony złotych w budowę silnego klubu. Od końca marca, gdy przejął stery, w łódzkim zespole doszło do prawdziwej rewolucji kadrowej. Ambitny biznesmen jasno wskazuje swój cel – przywrócić dawną świetność legendarnemu klubowi z tradycjami.

W skrócie:
- Robert Dobrzycki zainwestował 42 miliony złotych w Widzew Łódź od momentu przejęcia klubu w marcu 2023 roku
- W letnim oknie transferowym doszło do całkowitej przebudowy drużyny za znaczne środki finansowe
- Nowy właściciel otrzymuje informacje o składzie, ale deklaruje brak ingerencji w decyzje szkoleniowe
Miliarder z misją przywrócenia wielkości
Transparent „Make Widzew Great Again” powitał Roberta Dobrzyckiego, gdy zmierzał na podpisanie umowy przejęcia klubu. Choć nie było na nim jego nazwiska, biznesmen nie miał wątpliwości, że wiadomość była skierowana właśnie do niego. Kibice jednego z najbardziej utytułowanych polskich klubów wiążą z nim ogromne nadzieje na powrót do dawnej świetności.
„Gdy jechałem na podpisanie umowy, to kibice wywiesili na wiadukcie transparent z napisem: 'Make Widzew Great Again’. Transparent nic nie mówił o mnie, ale wiedziałem, że jest o mnie” – wspomina Dobrzycki w reportażu wideo Sport.pl poświęconym łódzkiemu klubowi.
W trakcie rozmowy z dziennikarzami w swoim warszawskim biurze, Dobrzycki otrzymał wiadomość o składzie na nadchodzący mecz z GKS Katowice.
„Dostałem skład na mecz z GKS Katowice. Jest ciekawa zmiana. Chyba będzie burza, ale zmiana raczej jest zrozumiała dla wszystkich. Dla mnie też” – przyznał miliarder, odnosząc się do decyzji o odsunięciu Rafała Gikiewicza od bramki po słabym występie przeciwko Jagiellonii Białystok.
Biznesowe podejście do futbolu
Dobrzycki podkreśla, że choć otrzymuje informacje o planowanym składzie dobę przed meczem, nigdy nie będzie wtrącał się w decyzje szkoleniowe.
„Skład wysyła mi dyrektor sportowy Mindaugas Nikoličius. Chodzi tylko o informację i nigdy nie będę ustalał składu za trenera” – zaznacza właściciel Widzewa.
Ta profesjonalna postawa imponuje nawet zawodnikom. Rafał Gikiewicz, mimo utraty miejsca w bramce, wyraża szacunek dla nowego właściciela:
„Wypiłem jedną kawę z Robertem Dobrzyckim i wiem, jak jemu na tym zależy i jakie ma ambicje i cele. Szanuję go za to bardzo mocno, bo to są jego prywatne pieniądze i nie musiałby tego robić.”
Jednocześnie Dobrzycki nie ukrywa, że najważniejsze są dla niego wyniki. Podczas rozmowy przeprowadzonej na początku sierpnia podkreślał, że jego cierpliwość wobec trenerów będzie uzależniona od osiąganych rezultatów. Letnia rewolucja kadrowa w łódzkim klubie najlepiej świadczy o determinacji miliardera w dążeniu do sukcesu.
W ciągu zaledwie kilku miesięcy powstał praktycznie nowy zespół, zbudowany za znaczące środki finansowe. Widzew powoli wraca na piłkarską mapę Polski jako klub z ambicjami wykraczającymi daleko poza utrzymanie w Ekstraklasie. Z każdym kolejnym transferem i każdą kolejną inwestycją Dobrzyckiego, nadzieje kibiców na powrót do dawnej świetności rosną. Pytanie tylko, czy cierpliwość miliardera będzie wystarczająco długa, by zrealizować ten ambitny projekt.
Źródło: sport.pl

