Wim Fissette znalazł sposób na pokonanie Jeleny Rybakiny, która jeszcze kilka miesięcy temu była uważana za najtrudniejszą rywalkę Igi Świątek. Półfinałowy mecz w Cincinnati pokazał, jak wielką przemianę przeszła nasza tenisistka pod okiem belgijskiego szkoleniowca, odwracając losy spotkania z wyniku 3:5 w pierwszym secie i ostatecznie zwyciężając 7:5, 6:3.

Jedna rada, która zmieniła wszystko
Kiedy Iga Świątek przegrywała z Jeleną Rybakiną 3:5 w pierwszym secie, wydawało się, że Kazaszka pewnie zmierza po zwycięstwo. Jej potężny serwis sprawiał Polce ogromne problemy. Jednak w tym krytycznym momencie trener Wim Fissette przekazał Idze jedną prostą wskazówkę, która okazała się kluczowa – zasugerował jej zmianę ustawienia przy returnach.
Świątek zrobiła dosłownie krok w tył, dając sobie więcej czasu na reakcję. Ta drobna korekta całkowicie odmieniła przebieg meczu. Od stanu 3:5 i 15:30 Polka zdominowała rywalkę, wygrywając cztery gemy z rzędu i zdobywając pierwszego seta 7:5. W drugim secie szybko wyszła na prowadzenie 4:1 i pewnie zmierzała po zwycięstwo.
Od 2:4 do 4:0 – jak Fissette odmienił bilans meczów z Rybakiną
Jeszcze kilka miesięcy temu Wim Fissette otwarcie przyznawał, że Jelena Rybakina to najtrudniejsza rywalka dla Igi Świątek – trudniejsza nawet od liderki rankingu Aryny Sabalenki. Gdy Belg rozpoczynał pracę z Polką jesienią 2024 roku, bilans Igi z Kazaszką wynosił 2:4, podczas gdy z Sabalenką miała zdecydowanie lepszy wynik – 8:4.
W 2025 roku sytuacja diametralnie się zmieniła. Świątek pokonała Rybakinę już czterokrotnie – w styczniu w United Cup (7:6, 6:4), w lutym w Dosze (6:2, 7:5), w czerwcu na Roland Garros (1:6, 6:3, 7:5) i teraz w sierpniu w Cincinnati (7:5, 6:3). Każde zwycięstwo było coraz bardziej przekonujące.
Kluczem do sukcesu okazała się strategia opracowana przez Fissette’a. Trener nauczył Igę, jak przeciwstawiać potężnym uderzeniom Rybakiny mądrą, aktywną defensywę. Świątek zaczęła zmuszać rywalkę do uderzania w ruchu, co dla wysokiej Kazaszki jest niezwykle trudne i prowadzi do błędów.
„Problem jest we mnie” – moment przełomowy w mentalności Świątek
Podczas pierwszego meczu Świątek z Rybakiną pod wodzą Fissette’a, w United Cup w Sydney, miał miejsce znamienny moment. Iga narzekała na rakiety i ciągle je wymieniała, ale w pewnym momencie przy stanie 3:5 powiedziała: „Problem jest we mnie, nie w rakiecie„.
Do tamtej chwili Polka miała już 16 niewymuszonych błędów przy zaledwie sześciu rywalki. Ta szczera refleksja okazała się przełomowa – Świątek zaczęła grać znacznie lepiej i ostatecznie wygrała tamto spotkanie 7:6, 6:4.
Podobny scenariusz powtórzył się w Cincinnati. Świątek po raz kolejny udowodniła, że pod okiem Fissette’a potrafi dostosować swoją grę do sytuacji i odwracać losy nawet najtrudniejszych meczów.
Teraz przed Igą finał turnieju w Cincinnati, w którym zmierzy się z Jasmine Paolini. Mecz odbędzie się w nocy z poniedziałku na wtorek o północy czasu polskiego.

