Mateusz Borek, znany z ciętego języka, nie gryzł się w język po ostatnich meczach reprezentacji Polski. W studiu TVP Sport popularny komentator wziął na celownik polskich kibiców, wytykając im hipokryzję w podejściu do naturalizowanych sportowców. Słowa o „bezinteresownej miłości” i zjawisku, którego „umysł nie ogarnia”, mogą wywołać gorącą dyskusję w sportowym środowisku.

W skrócie:
- Mateusz Borek w studiu TVP Sport skrytykował polskich kibiców za podwójne standardy w ocenie Matty’ego Casha i Jordana Loyda.
- Dziennikarz zwrócił uwagę, że fani bezkrytycznie akceptują Amerykanina Jordana Loyda w kadrze koszykarzy, jednocześnie nieustannie kwestionując przywiązanie i polskość Matty’ego Casha z powodu barier językowych.
- W tle dyskusji są znakomite występy obu sportowców – Cash strzelał gole dla reprezentacji w piłce nożnej, a Loyd jest liderem koszykarzy na EuroBaskecie.
Dwa paszporty, dwa światy? Borek pyta, dlaczego kochamy Loyda, a czepiamy się Casha
Początek września to prawdziwa uczta dla fanów sportu w Polsce. W jednym czasie wielkie emocje dostarczają nam dwie reprezentacje – piłkarska i koszykarska. Piłkarze pod wodzą nowego selekcjonera, Jana Urbana, najpierw zremisowali ze światowym potentatem, Holandią (1:1), a następnie pewnie pokonali Finlandię (3:1). Bohaterem obu tych spotkań był Matty Cash, który wpisywał się na listę strzelców w każdym z meczów.
Równolegle na parkietach EuroBasketu furorę robią koszykarze Igora Milicicia, którzy awansowali do ćwierćfinału imprezy. Jednym z liderów kadry jest z kolei Jordan Loyd, Amerykanin, który zadebiutował w biało-czerwonych barwach tuż przed turniejem. Taka zbieżność sukcesów stała się dla Mateusza Borka punktem wyjścia do ważnych i kontrowersyjnych pytań.
Znany komentator w pomeczowym studiu TVP Sport postanowił wytknąć kibicom pewną niekonsekwencję. „Dlaczego jest taka bezinteresowna miłość do Loyda, który nie mówi po polsku, a cały czas dyskutujemy o polszczyźnie Matty’ego Casha?„ – zapytał retorycznie dziennikarz, a wtórował mu obecny w studiu Artur Wichniarek.
Hipokryzja kibiców na celowniku. „Mój umysł tego nie ogarnia”
Cała sytuacja jest o tyle ciekawa, że w tym samym czasie kluczowymi postaciami dwóch drużyn narodowych stali się zawodnicy naturalizowani. O ile jednak Matty Cash posiada polskie korzenie za sprawą swojej matki, choć urodził się w Anglii i nie mówi płynnie po polsku, o tyle Jordan Loyd przed otrzymaniem paszportu nie miał z Polską żadnych związków. Mimo to podejście opinii publicznej do obu sportowców jest diametralnie różne, co właśnie zbulwersowało Mateusza Borka.
To właśnie różnicę w odbiorze obu zawodników dziennikarz nazwał hipokryzją. Borek podkreślił, że nie potrafi zrozumieć, dlaczego jeden sportowiec jest niemal bezwarunkowo akceptowany, podczas gdy drugi, mimo udowadniania swojego zaangażowania na boisku, jest stale oceniany przez pryzmat języka.
Artur Wichniarek dołożył swoją cegiełkę w tej dyskusji, jasno dając do zrozumienia, że dla niego liczy się przede wszystkim sportowa jakość i zaangażowanie w grę dla biało-czerwonych barw.
Zawsze mamy taką cechę, że będziemy się do czegoś przyczepiać. Ja nigdy takiej cechy nie miałem. Dlatego dla mnie nie ma różnicy, czy Matty Cash mówi po polsku, czy nie. Jeżeli on mówi piłkarskim językiem takim jak w Rotterdamie, to wszystko mu wolno.


Dlaczego? Dlatego, że związek koszykarzy to nie PZPN i nie wykorzystuje zaprzyjaźnionych dziennikarzy do pisania negatywnych artykułów o „farbowaych lisach” ,Lewandowskim jaki to zły i nie dobry i zagranicznych trenerach kadry. Sprawa jest banalnie prosta, jak Lewy tupnie nogą to cały świat o tym napiszę i trzęsą się dupy pilnujące stołków w PZPN. Jak trener jest „swojak” to w kadrze grają zawodnicy również swoich agentów. Nikt nie zarobi na dobrej grze Casha w reprezentacji i tyle. A Borek udaje głupiego i rzuca gównem w kibiców, że to niby nasza wina i jesteśmy hipokrytami. HA TFU!