Liverpool przeżywa kryzys, jakiego nie widziano od sześciu dekad. Po dwóch druzgocących porażkach 0:3, klub z Anfield Road wyrównał negatywny rekord z 1965 roku. Nottingham Forest bezlitośnie obnażyło słabości zespołu Arne Slota, który nagle znalazł się w dolnej połowie tabeli Premier League. Czy to koniec marzeń o mistrzostwie?

W skrócie:
- Liverpool przegrał dwa kolejne mecze ligowe 0:3, co nie zdarzyło się od 60 lat
- Zespół spadł na 11. miejsce w tabeli Premier League po 12 kolejkach
- Nottingham Forest strzeliło trzy bramki Alissonowi, a czwarta została anulowana przez sędziego
Historyczna kompromitacja na Anfield
Liverpool przeszedł przez koszmarne dwie kolejki Premier League. Najpierw przed przerwą reprezentacyjną Manchester City bezlitośnie rozgromił zespół Arne Slota 3:0. Wielu kibiców liczyło, że przerwa na mecze reprezentacji pozwoli zresetować głowy i wrócić na właściwe tory. Nic bardziej mylnego. W 12. kolejce angielskiej ekstraklasy gospodarze ulegli Nottingham Forest dokładnie tym samym wynikiem – 0:3.
Statystycy szybko wytrzasnęli dane, które muszą mrożić krew w żyłach fanów The Reds. Liverpool po raz pierwszy od 1965 roku przegrał dwa kolejne mecze ligowe różnicą co najmniej trzech bramek. To 60 lat! Kiedy zdarzało się to ostatnio, za sterami klubu stał legendarny Bill Shankly, który mimo wszystko poprowadził Liverpool do trzech mistrzostw Anglii. Czy Arne Slot poradzi sobie równie dobrze?
Nottingham Forest bez litości
The Tricky Trees przyjechały na Anfield jak po swoje. Alisson, uważany za jednego z najlepszych bramkarzy świata, tego dnia wyglądał bezradnie. Goście strzelili trzy gole, kompletnie rozbrajając obronę gospodarzy. Co gorsza, sędzia anulował jeszcze jedną bramkę dla Nottingham Forest po kontrowersyjnym faulu. Gdyby gol został uznany, wynik byłby jeszcze bardziej druzgocący.
Mohamed Salah rozegrał tego dnia swój 300. mecz w barwach Liverpoolu w Premier League – to symboliczny moment w karierze Egipcjanina. Niestety, żaden z zawodników Liverpoolu nie zdołał tego uczcić choćby honorowym trafieniem. Kompletna bezradność w ofensywie i dziurawy jak sito system obronny – to receptura na katastrofę.
Spadek do dolnej połowy tabeli
Jeszcze bardziej alarmujące jest to, że Liverpool po 12 kolejkach znajduje się na 11. miejscu w tabeli. Jedenaste! Zespół, który jeszcze niedawno walczył o mistrzostwo, teraz plasuje się poza pierwszą dziesiątką. Co więcej, wisi nad nim widmo wyprzedzenia przez lokalnych rywali z Evertonu.
Dla kibiców Liverpoolu to musi być nie tylko rozczarowujące, ale wręcz upokarzające. Klub z takimi ambicjami i historią nie powinien znajdować się w tej części tabeli. Arne Slot, który przejął stery po Jurgenie Kloppie, staje przed największym wyzwaniem swojej kariery. Holenderski szkoleniowiec musi szybko znaleźć rozwiązanie, zanim sytuacja wymknie się spod kontroli.
Pytanie brzmi: czy to tylko krótkoterminowy kryzys, czy początek większych problemów? Najbliższe tygodnie pokażą, czy Liverpool zdoła się podnieść, czy też sezon 2024/2025 zapisze się jako jedna z największych porażek w nowożytnej historii klubu.

