Serhou Guirassy może opuścić Borussię Dortmund już tej zimy, a jego przyszłość może rozstrzygnąć się daleko poza Europą. Podczas gdy agent napastnika intensywnie negocjuje z klubami z Arabii Saudyjskiej, Liverpool i inne angielskie potęgi również dostały sygnał o dostępności gwinejskiego snajpera. Kontrakt wartości niemal 60 milionów euro rocznie stoi na stole, a kontuzja Guirassy’ego od października sprawia, że zimowe okno może przynieść sensacyjny ruch.

W skrócie:
- Brat Guirassy’ego aktywnie oferuje napastnika klubom z Saudi Pro League za kwotę 80 milionów euro
- Liverpool, Arsenal i Manchester United otrzymały ofertę transferu już w styczniu
- Od października Guirassy zmaga się z kontuzją i ma najgorszy okres formy od lat
Rodzinny biznes poza kontrolą Dortmundu
Agencja KGSMI, którą prowadzi Karamba Guirassy – brat napastnika Borussii – od tygodni intensywnie kontaktuje się z przedstawicielami klubów z Bliskiego Wschodu. Według informacji Sport Bild, na stole leży propozycja trzyletniej umowy o wartości około 20 milionów euro rocznie. To dwukrotność obecnych zarobków 29-latka w Dortmundzie, gdzie inkasuje 9 milionów euro za sezon. Kluczowym elementem tej układanki jest fakt, że klauzula wykupu w wysokości 50 milionów euro, wpisana w kontrakt ważny do 2028 roku, nie obowiązuje wobec klubów spoza Europy. To oznacza, że Borussia może dyktować własne warunki – według źródeł niemieckich BVB żąda minimum 80 milionów euro od zainteresowanych z Saudi Pro League.
Najbardziej aktywny w negocjacjach pozostaje Al-Hilal, który już wcześniej ściągał europejskie gwiazdy jak Neymar czy Aleksandar Mitrović. Dla Guirassy’ego byłby to finanse zmieniające życie, ale też koniec kariery w topowych ligach w zaledwie rok po spektakularnym hat-tricku przeciwko Barcelonie w Lidze Mistrzów.
Angielskie giganty w grze, ale z dystansem
Tymczasem agenci Guirassy’ego nie ograniczają się do saudyjskiego kierunku. Według najnowszych doniesień TEAMtalk, Liverpool, Arsenal i Manchester United zostały poinformowane o możliwości pozyskania napastnika już w styczniowym oknie transferowym. To zaskakująca informacja, biorąc pod uwagę, że Arne Slot otwarcie mówił o planach wzmocnienia linii ataku dopiero latem, po sprzedaży Darwina Nuneza.
Były gwiazdor Liverpoolu, Titi Camara – również reprezentant Gwinei – publicznie wskazał Guirassy’ego jako idealnego partnera dla Mohameda Salaha. W kwietniu 2025 roku Camara mówił wprost: widziałbym go w Liverpoolu, to nie jest wybór serca, ale sportowa refleksja, Liverpool nie ma prawdziwego napastnika, a z Salahem u boku prawdopodobnie strzeliłby wiele bramek. Jednak The Reds zdają się faworyzować młodszego Benjamina Sesko z RB Lipsk, który ma dopiero 21 lat i odpowiada modelowi długoterminowej inwestycji.
Guirassy natomiast to gracz w szczycie formy – przynajmniej na papierze. W ubiegłym sezonie zdobył 38 bramek i zaliczył 9 asyst w 50 meczach dla Dortmundu, a jego 13 goli w Lidze Mistrzów sprawiło, że został królem strzelców rozgrywek ex aequo z Raphinią z Barcelony. Tylko Erling Haaland z 21 trafieniami miał lepszy bilans na tym etapie kariery w Champions League. To osiągnięcie, które stawia Gwinejczyka w ekskluzywnym gronie napastników zdolnych do regularnego strzelania na najwyższym poziomie.
Kontuzja, która zmienia wszystko
Problem w tym, że od października 2025 Guirassy to zupełnie inny piłkarz. Niewielka kontuzja uda, której nabawił się podczas zgrupowania reprezentacji, sprawiła, że napastnik stracił ostrość i pewność siebie. W meczu Bundesligi przeciwko Hamburgerowi SV zanotował zaledwie dwa kontakty z piłką w polu karnym przez pełne 90 minut – statystyka, która u zawodnika tej klasy brzmi jak alarm. Niemieccy dziennikarze piszą wprost: wygląda jak cień samego siebie.
Dlatego też Dortmund zdecydował się nie wypuszczać Guirassy’ego na listopadowe zgrupowanie reprezentacji Gwinei, która rozgrywała towarzyskie mecze przeciwko Togo i Nigrowi. Napastnik został w Zagłębiu Ruhry, aby w pełni wykorzystać przerwę reprezentacyjną na rehabilitację. Bez odpowiedniej formy fizycznej jego wartość rynkowa – już teraz wahająca się między 70 a 100 milionów euro – może dalej spadać.
To stawia Borussię w trudnej sytuacji. Z jednej strony klub nie chce tracić lidera ataku w środku sezonu, z drugiej – oferta z Arabii Saudyjskiej za 80 milionów euro przy obecnym stanie zdrowia zawodnika może się okazać najbardziej rozsądnym rozwiązaniem. Szczególnie że Barcelona, również wymieniana w kontekście potencjalnego transferu jako poszukująca następcy Roberta Lewandowskiego, raczej nie sięgnie po kontuzjowanego napastnika tuż przed strategicznymi meczami wiosną.

