W niedzielne popołudnie na Anfield Liverpool podejmie Arsenal w hicie 3. kolejki Premier League, a stawka tego starcia wykracza daleko poza zwykłe trzy punkty. Oba zespoły rozpoczęły sezon w imponującym stylu, a bezpośrednia konfrontacja ma dać odpowiedź, kto już teraz potrafi narzucić ton rywalizacji o mistrzostwo Anglii.

Liverpool goni rekord
Podopieczni Arne Slota rozpoczęli ligową kampanię od zwycięstw 4:2 z Bournemouth oraz 3:2 z Newcastle. W obu meczach scenariusz był niemal identyczny – szybkie dwubramkowe prowadzenie, strata przewagi i emocjonująca końcówka, w której „The Reds” potrafili przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Teraz na Anfield fani oczekują, że ich drużyna znów zacznie mocno od pierwszego gwizdka. Jeśli Liverpool trafi do siatki, pobije klubowy rekord – zdobywając gola w 37. kolejnym meczu Premier League. To imponująca seria, która jeszcze mocniej podkręca atmosferę przed spotkaniem z Arsenalem.
Z kolei Arsenal Mikel Artety prezentuje inną, równie skuteczną twarz. Po solidnych zwycięstwach z Manchesterem United i Leeds (kolejno 1:0 i 5:0), „Kanonierzy” mogą po raz pierwszy od stu lat (!) rozpocząć sezon trzema kolejnymi wygranymi bez straty gola. Ich defensywa wygląda monolitycznie, a atak nadal potrafi błyskawicznie rozstrzygać mecze.
Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że londyńczycy są niezwykle groźni przy stałych fragmentach gry – od sezonu 2023/24 żadna drużyna w Europie nie zdobyła tylu bramek z rzutów rożnych co Arsenal.
Emocje gwarantowane
Ostatnie bezpośrednie starcia między tymi drużynami często kończyły się remisami. W maju padło 2:2, a wcześniej w meczach towarzyskich i ligowych wynik także bywał wyrównany. Co istotne, aż 10 z 13 ostatnich spotkań Liverpoolu na Anfield kończyło się tym, że gole zdobywały obie strony, a kibice mogli oglądać więcej niż 2,5 bramki.
Z kolei w przypadku Arsenalu uwagę zwraca pewien powtarzający się schemat – w czterech z pięciu ostatnich wyjazdów wynik do przerwy był taki sam, jak na końcu spotkania. To cenna wskazówka dla tych, którzy lubią analizować zakłady bukmacherskie nie tylko pod kątem zwycięzcy, ale także przebiegu meczu.
Dlaczego nikt nie przegra?
Nie chodzi tu wyłącznie o boiskowe wydarzenia, choć te zapowiadają się kapitalnie. Kibice obu drużyn mogą czuć, że niezależnie od wyniku, wieczór i tak przyniesie im sporo emocji. Co ciekawe, podobnie sytuacja wygląda także w świecie zakładów – bo właśnie przy okazji tego meczu przygotowano akcję, w której naprawdę nie ma przegranych.
Superbet uruchomił specjalną stronę promocyjną, dzięki której każdy nowy gracz, rejestrując się z kodem BETONLINE, może postawić swój pierwszy kupon za symboliczne 5 PLN na dowolny zakład z meczu Liverpool – Arsenal (kurs minimalny 1.14, kupon SOLO). Wynik zakładu… nie ma znaczenia. Wygrana czy przegrana, i tak na konto trafia 300 PLN.

