To miała być historia o wielkim powrocie i spełnionym marzeniu. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że Lewis Hamilton już w najbliższy weekend… pobije niechlubny rekord najdłuższej serii wyścigów bez podium w całej swojej karierze! 40-letni Brytyjczyk, który w 2025 roku przeniósł się do Ferrari, zalicza jeden z najbardziej rozczarowujących sezonów w historii Formuły 1 – i to właśnie wtedy, gdy miał odmienić losy legendarnej Scuderii.

Od bohatera do rozczarowania – Ferrari nie działa
Po 19 latach kariery, siedmiu tytułach mistrzowskich i spektakularnym odejściu z Mercedesa, Hamilton miał zostać symbolem nowej ery Ferrari. Niestety, już po 10 wyścigach nowego sezonu jego szanse na tytuł są czysto matematyczne, a zespół nie potrafi zbliżyć się do czołówki.
Ferrari SF-25 nie spełnia oczekiwań – to czwarty najszybszy samochód w stawce, który ani razu nie zawiózł Hamiltona na podium. Co gorsza, jego kolega z zespołu, Charles Leclerc, trzy razy już stawał na pudle. To bolesne porównanie – zwłaszcza dla zawodnika tej klasy.
13 wyścigów bez podium? To się nigdy wcześniej nie zdarzyło
Ostatni raz Hamilton cieszył się z miejsca w pierwszej trójce… w listopadzie 2024 roku – podczas Grand Prix Las Vegas. Od tamtej pory ani razu nie był na podium w wyścigu głównym. Jeśli nie przełamie złej passy w Austrii, zaliczy 13. z rzędu wyścig bez podium – absolutny antyrekord, jakiego nie miał jeszcze nigdy w 19-letniej karierze.
Co ciekawe, w sprintach Hamilton wciąż potrafi błysnąć – wygrał w Chinach i był trzeci w Miami. Ale niedzielne Grand Prix nie pozostawiają złudzeń – Ferrari nie daje mu narzędzi do walki o zwycięstwa, a sam kierowca zdaje się coraz bardziej sfrustrowany sytuacją.
Narastająca frustracja i coraz gorsze prognozy
Hamilton otwarcie narzeka na sposób pracy Ferrari – nazwał podejście zespołu zbyt „wąskim” i domaga się szybszych aktualizacji auta. Z kolei Valtteri Bottas, jego były kolega z Mercedesa, zauważa, że Lewis ma problemy z prowadzeniem SF-25, szczególnie z hamowaniem silnikiem.
Szef Mercedesa, Toto Wolff, wciąż wierzy, że Hamilton odnajdzie się w czerwonym kombinezonie, ale nawet on zaczyna mówić o „okresie adaptacji”, który zdaje się nie mieć końca.
Czy to początek końca?
Juan Pablo Montoya nie owija w bawełnę: jeśli Ferrari nie dostarczy konkurencyjnego bolidu do sezonu 2026, Hamilton może zakończyć karierę już za dwa lata. Nowe przepisy mają przynieść rewolucję – ale dla 40-latka, który walczy nie tylko z rywalami, ale i z czasem, może to być ostatnia szansa.


