Lewis Hamilton przeżywa jeden z najtrudniejszych okresów w swojej karierze. Siedmiokrotny mistrz świata Formuły 1 po głośnym transferze do Ferrari nie może znaleźć odpowiedniego rytmu. W kwalifikacjach do Grand Prix Belgii zajął dopiero 16. miejsce, co sam określił jako „katastrofę”. Brytyjczyk otwarcie przyznaje się do błędów i bierze na siebie pełną odpowiedzialność za słabe wyniki.

W skrócie:
- Hamilton zajął zaledwie 16. miejsce w kwalifikacjach do GP Belgii, nazywając swój występ „katastrofalnym dla zespołu”
- W kwalifikacjach do sprintu było jeszcze gorzej – tylko 18. pozycja, w wyścigu sprinterskim finiszował na 15. miejscu
- Jego kolega zespołowy Charles Leclerc zajął 3. miejsce w kwalifikacjach, co pokazuje potencjał bolidu Ferrari
Brytyjczyk na dnie formy – „To nie wina samochodu”
Sytuacja Lewisa Hamiltona w Ferrari staje się coraz bardziej niepokojąca. Włoskie media nie oszczędzają kierowcy – „Gazzetta dello Sport” nazwała jego występ „katastrofą”, a „Corriere della Sera” pisze o „weekendzie koszmaru”. Szczególnie bolesny jest kontrast między wynikami Hamiltona a jego kolegi zespołowego Charlesa Leclerca, który wywalczył trzecią pozycję startową do niedzielnego wyścigu.
„To jest druzgocące dla zespołu, takiego wyniku nie można zaakceptować. To był kolejny mój błąd” – przyznał Hamilton po kwalifikacjach. Co istotne, Brytyjczyk nie zrzuca winy na samochód: „To bardzo, bardzo słaby występ z mojej strony. Muszę naprawdę spojrzeć w głąb siebie. Auto było w porządku.”
W piątek Hamilton zbyt późno zahamował i wypadł z toru podczas szybkiego okrążenia, a w sobotę jego najlepszy czas został anulowany za przekroczenie limitów toru. W obu przypadkach nie zdołał przebrnąć przez pierwszą część kwalifikacji.
Ferrari podzielone – Leclerc błyszczy, Hamilton zawodzi
Szef zespołu Ferrari, Fred Vasseur, próbuje zrozumieć problemy swojego gwiazdorskiego nabytku:
„Brakuje mu pewności siebie. To trudny weekend dla niego.” Jednocześnie Vasseur może cieszyć się z dobrej formy Leclerca, który w niedzielnym wyścigu będzie ścigał się z kierowcami McLarena – Oscarem Piastrim i Lando Norrisem.
Sam Hamilton podkreśla ten kontrast: „Jeden samochód dostarcza wyniki, drugi nie. To niedopuszczalne i naprawdę przykro mi z tego powodu dla zespołu.”
W swojej pierwszej kampanii dla Scuderii po spektakularnym transferze z Mercedesa, 40-letni Brytyjczyk liczył na znacznie więcej.
Ta sytuacja wywołuje pytania o przyszłość Hamiltona w Ferrari i o to, czy legendarny kierowca zdoła odbudować formę przed końcem sezonu. Siedmiokrotny mistrz świata musi teraz zmierzyć się nie tylko z rywalami na torze, ale przede wszystkim z własnymi demonami i rosnącą presją ze strony włoskich mediów i kibiców.

