Pod koniec letniego okienka transferowego w Polsce na wypożyczenie do końca sezonu 2025/26 z Rakowa Częstochowa do Zagłębia Lubin udał się Leonardo Rocha. Jak się okazało dla 28-letniego portugalskiego napastnika to wypożyczenie może się okazać strzałem w dziesiątkę.

Strzelec wyborowy
Widać gołym okiem, że Rocha pod kierownictwem Leszka Ojrzyńskiego wyraźnie odżył. U Marka Papszuna dwumetrowy napastnik nie potrafił się odnaleźć, bo najczęściej wychodził z ławki rezerwowej, a w pierwszym składzie grał albo Patryk Makuch lub rewelacyjny Norweg – Jonatan Braut Brunes, który w poprzednim sezonie regularnie trafiał do bramek rywali w rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy. Efekt, jaki mamy finalny, że na 24 rozegranych spotkań w ekipie „Medalików” sam Portugalczyk zdobył tylko 2 gole, co jest efektem mizernym, jak na zawodnika, na którego wydano aż 700 tysięcy euro.
Po przenosinach do Lubina Rocha ma fantastyczne statystyki. Na 10 rozegranych spotkań Portugalczyk zdobył już 6 bramek i zanotował 1 asystę. Gdy doliczymy do tego 1 gol zdobyty w Częstochowie, to 28-latek na 13 spotkań, zdobył już 7 goli w PKO BP Ekstraklasie, co daje mu 7. miejsce w klasyfikacji strzelców ligi ze stratą tylko 2 goli do lidera słowackiego napastnika i zawodnika Lechii Gdańsk – Tomasa Bobceka.
Kibice Zagłębia Lubin pewnie zadają sobie następujące pytania: Czy Zagłębie powinno wykupić Rochę z Rakowa Częstochowa, Co ma Leszek Ojrzyński, a czego nie miał Marek Papszun, oraz czy Leonardo Rocha jest jednym z najlepszych napastników Zagłębia Lubin w ostatnich latach? Odpowiedzi na te pytania postanowiłem się dowiedzieć od Filipa Trokielewicza – dziennikarza tygodnika Piłka Nożna.
Co twoim zdaniem sprawiło, że Rocha u Leszka Ojrzyńskiego się odblokował?
Filip Trokielewicz: Zdecydowanie zaufanie, jakim Leszek Ojrzyński obdarzył Leonardo Rochę. W Rakowie Częstochowa Portugalczyk się nie odnalazł, ponieważ nie wpisuje się w profil napastników, na których stawia Marek Papszun. Rocha nie jest dziewiątką, która pracuje dla zespołu, nie biega dużo, nie jest zawodnikiem najbardziej intensywnym, raczej nie inicjuje pressingu. Prawdę mówiąc, z tego powodu miałem spore wątpliwości co do jego przenosin pod Jasną Górę od samego początku. Okazały się one oczywiście uzasadnione. 28-latek świetnie odnajduje się za to w polu karnym, wyczekując na zagrania od kolegów z zespołu. Taką rolę ma w Zagłębiu i w tym upatrywałbym powód jego bardzo dobrej dyspozycji strzeleckiej.
Czy Zagłębie Lubin powinno się postarać o wykup Rochy z Rakowa Częstochowa?
Filip Trokielewicz: Nie mam co do tego żadnych wątpliwości, że Zagłębie powinno wykupić Leonardo Rochę. „Miedziowi” zapewnili sobie klauzulę wykupu portugalskiego napastnika, która nie jest najniższa, lecz sądzę, że będzie w ich zasięgu. Budżet lubińskiego klubu nie jest jednak z gumy. Podpytując tu i ówdzie, usłyszałem, że wykup Rochy będzie możliwy tylko w przypadku sprzedaży któregoś z młodych zawodników. Myślę, że realny scenariusz jest taki, iż latem przyszłego roku Zagłębie spienięży Marcela Regułę, a część ze środków otrzymanych za młodego skrzydłowego zainwestuje właśnie w sprowadzenie Rochy na stałe.
W twojej opinii Leonardo Rocha jest jednym z najlepszych napastników Zagłębia Lubin, który występował w ostatnich latach dla tego klubu?
Filip Trokielewicz: Z całą pewnością Rocha jest jednym z najlepszych napastników, jacy przywdziewali barwy Zagłębia w ostatnich latach. Jedynie Dawid Kurminowski miał przebłyski, a pozostała część dziewiątek „Miedziowych” zawodziła. Sądzę, że warto zwrócić uwagę na to, jak dobrą robotę wykonał pion sportowy lubinian, odpowiednio profilując napastników. Leonardo Rocha i Michalis Kosidis to gracze o zbliżonej charakterystyce, pasujący do tego, jaki pomysł na futbol ma trener Ojrzyński. Wcześniej „Miedziowi” miotali się natomiast od ściany do ściany, raz szukając napastników mobilnych, a innym razem typowych lisów pola karnego. Letnie transfery przeprowadzone zostały w większości z pomyślunkiem i obecnie widać tego efekty.
