Afimico Pululu może latem 2026 odejść z Jagiellonii za darmo, a zainteresowanie jego osobą wykazuje coraz więcej klubów. Najnowszym graczem w wyścigu o napastnika jest Legia Warszawa, choć perspektywy tego transferu wydają się znikome. Pululu nie tylko publicznie wykluczył już Wojskowych, ale też był ofiarą rasistowskich incydentów ze strony ich kibiców.

Legia ruszyła po rozwiązanie problemów w ataku
Stołeczny klub desperacko szuka napastnika, który regularnie trafia do siatki. Antonio Colak i Mileta Rajović zawodzą na całej linii, a sytuacja sportowa warszawskiego giganta wymaga natychmiastowej reakcji. Pululu byłby idealnym rozwiązaniem – w obecnym sezonie zgromadził 10 bramek w 22 meczach, a w poprzedniej edycji Ligi Konferencji został królem strzelców z 8 trafieniami.
Tomasz Hajto w programie Cafe Futbol nie ukrywał entuzjazmu. „Wydaje mi się, że Legia jest takim klubem na polskim rynku, któremu Pululu nie odmówi. W styczniu może podpisać z nim umowę” – argumentował były reprezentant Polski, przekonując, że prestiż stolicy i stadion przeważą nad ewentualnymi resentymentami. Problem w tym, że sam zainteresowany już dawno postawił sprawę jasno.
Jasne „nie” sprzed kilku miesięcy
W lipcu 2025 Pululu w wywiadzie dla Polsatu Sport otrzymał bezpośrednie pytanie o ewentualny transfer do Legii lub Lecha Poznań. Odpowiedź była błyskawiczna i kategoryczna. „W Legii na pewno nie” – odrzekł napastnik, szeroko się uśmiechając. Jako powód wskazał kontrowersje sędziowskie w ćwierćfinale Pucharu Polski, ale nie tylko. „Może mógłbym zagrać w Lechu. Gdyby to miał być inny klub w Polsce niż Jaga, to byłby to Lech” – dodał, stawiając sprawę jednoznacznie.
Od tego czasu niewiele się zmieniło. Wręcz przeciwnie – we wrześniu 2025 podczas bezbramkowego remisu na stadionie Legii doszło do nieprzyjemnego incydentu. Jagiellonia Białystok wydała stanowcze oświadczenie, w którym „stanowczo i jednoznacznie potępia wszelkie przejawy rasizmu w sporcie i życiu codziennym”. Klub podkreślił, że piłka nożna ma łączyć ludzi, a nie ich dzielić. Sam Pululu na Instagramie zareagował gorzko: „Znowu nic się nie zmienia”. To nie pierwszy raz – wcześniej podobne sytuacje miały miejsce w Częstochowie podczas meczu z Rakowem, gdzie PZPN wszczął postępowanie wyjaśniające.
Kapuadi miał przekonać, ale sam odchodzi
Legia miała w rękawie asa – Steve’a Kapuadiego, kolegę Pululu z reprezentacji Demokratycznej Republiki Konga. Teoria była prosta: defensor miałby wpłynąć na decyzję napastnika. Niestety dla warszawskiego klubu, wszystko wskazuje na to, że Kapuadi sam zimą zmieni barwy klubowe. Legia potrzebuje pieniędzy i rozważa jego sprzedaż do Serie A – Torino FC obserwowało go podczas ostatnich meczów, oferując 3-4 miliony euro.
Łukasz Olkowicz z Przeglądu Sportowego potwierdza, że zainteresowane kluby oferują za Kapuadiego kwoty między 2 a 2,5 miliona euro, co jest poniżej oczekiwań Legii. Problem stanowi 35-procentowa prowizja dla Wisły Płock zapisana w umowie transferowej. Michał Żewłakow chce zatrzymać defensora, ale sytuacja finansowa klubu może zmusić go do ustępstw. Bez Kapuadiego w składzie Legia traci nie tylko kluczowego obrońcę, ale też główny argument w rozmowach z Pululu.
Raków, Wieczysta i zagraniczne opcje
Pululu nie jest osamotniony w kwestii wyboru. Raków Częstochowa „delikatnie sonduje” jego sytuację, jak ujął to Piotr Wołosik w podcaście Ofensywni. Jeszcze bardziej zaskakująca jest propozycja Wieczystej Kraków z pierwszej ligi. „Warunek jest jeden – Wieczysta musi awansować do Ekstraklasy. Myślę, że Pululu dostałby tam kontrakt w pierwszej trójce polskiej ligowej piłki” – zdradził Łukasz Olkowicz. To oferta finansowa, której Jagiellonia z przytomnym zarządzaniem budżetem nie może dorównać.
Priorytetem Kongijczyka pozostaje jednak zagranica. Latem 2025 Beşiktaş oferował 2,5 miliona euro, ale to było za mało i nie w odpowiednim momencie. Ferencvaros ponoć zaoferował ponad dwukrotnie lepsze warunki finansowe niż Jagiellonia, ale białostoczanie odrzucili wszystkie propozycje. Teraz, gdy kontrakt wygasa za siedem miesięcy, od stycznia 2026 Pululu może swobodnie negocjować z kimkolwiek. Łukasz Masłowski, dyrektor sportowy Jagiellonii, wyceniał latem zawodnika na 6 milionów euro. „Prawdopodobnie za Pululu przyjdzie oferta, którą będziemy musieli zaakceptować” – mówił w podcaście u Tomasza Ćwiąkały, dodając, że zawodnik „doszedł do tego poziomu, że nie możesz mu tego zrobić, musisz doprowadzić do transferu”.
Negocjacje w martwym punkcie
Jagiellonia desperacko próbuje zatrzymać swojego najlepszego strzelca. Zaoferowała nowy kontrakt i lepsze warunki finansowe, ale rozmowy stoją w miejscu. „Nazwałbym to raczej takim mizianiem. To już jest ze strony piłkarza Jagiellonii takie bardziej przeciąganie” – ocenił Wołosik. „Na dzisiaj powiedziałbym, że Pululu odejdzie. Nie ma chęci z jego strony, żeby przedłużyć kontrakt”.
Transfer Pululu do Jagiellonii w lipcu 2023 z Greuther Furth był majstersztykiem Masłowskiego – zawodnik, który strzelił tylko jednego gola w 21 meczach w Niemczech, stał się gwiazdą Ekstraklasy, zdobył mistrzostwo Polski i koronę króla strzelców europejskich pucharów.
Teraz białostoczanie stoją przed perspektywą utraty kluczowego zawodnika za darmo. Odrzucając letnie oferty, postawili na walkę o europejskie puchary, ale finansowo to ryzykowna decyzja. Gdyby sprzedali Pululu latem za 3-5 milionów euro, byłby to rekord transferowy klubu – obecnie najdrożej sprzedanym zawodnikiem Dumy Podlasia jest Patryk Klimala, który w 2020 trafił do Celticu Glasgow za 4 miliony euro.

