Konflikt między Lotharem Matthäusem a Ulim Hoeneßem nabiera rozpędu. Po ostrej krytyce ze strony honorowego prezydenta Bayernu Monachium podczas programu „Doppelpass”, były reprezentant Niemiec odpowiedział w swojej kolumnie dla Sky. Matthäus nie przebierał w słowach, nazywając wypowiedzi Hoeneßa „żenującymi” i sugerując, że to właśnie on jest źródłem większości kontrowersji wokół klubu.

W skrócie:
- Uli Hoeneß zaatakował Lothara Matthäusa podczas programu „Doppelpass”, twierdząc, że „nie mają sobie wiele do powiedzenia”
- Matthäus odpowiedział w kolumnie dla Sky, nazywając wypowiedzi Hoeneßa „żenującymi”
- Były piłkarz skrytykował również komentarze Hoeneßa dotyczące nowego nabytku Bayernu, Nicolasa Jacksona
Wojna legend Bayernu wchodzi na nowy poziom
Napięcie między dwiema legendami Bayernu Monachium osiągnęło punkt wrzenia. Wszystko zaczęło się, gdy Uli Hoeneß pojawił się w popularnym niemieckim programie piłkarskim „Doppelpass”. Podczas transmisji honorowy prezydent Bayernu nie szczędził uszczypliwości pod adresem byłego piłkarza.
„Spotkaliśmy się podczas meczu kobiet (Bayern Monachium przeciwko Bayer Leverkusen) i podaliśmy sobie ręce. Poza tym mamy sobie niewiele do powiedzenia, ponieważ on jeszcze nie znalazł nowej filiżanki” – powiedział Hoeneß, nawiązując prawdopodobnie do jakiegoś prywatnego konfliktu z Matthäusem.
Były reprezentant Niemiec i zdobywca Złotej Piłki nie pozostał dłużny. W swojej kolumnie dla Sky napisał:
„Po wypowiedziach Uliego Hoeneßa w niedzielę w Doppelpass dotyczących mojej osoby, ludzie z Bayernu dzwonili do mnie i pytali: 'Dlaczego on znowu zaczyna?’ Większość tego, co powiedział Uli, odebrałem jako żenujące.”
Spór o transfery i medialne zamieszanie wokół Bayernu
Matthäusa szczególnie zirytowały komentarze Hoeneßa na temat nowego napastnika Bayernu, Nicolasa Jacksona. Honorowy prezydent klubu ujawnił bowiem szczegóły kontraktu piłkarza, mówiąc:
„Klauzula wykupu musi zostać zapłacona tylko wtedy, gdy rozegra on 40 meczów od pierwszej minuty – a tego nigdy nie zrobi.”
Były piłkarz skomentował to w ostrych słowach:
„Nie rozumiem jego wypowiedzi na temat szczegółów kontraktu Nicolasa Jacksona. Będąc agentem Jacksona, poszedłbym do Uliego Hoeneßa i zapytał: 'Czy to oznacza, że nie wolno mu rozegrać 40 meczów od początku?'”
W swojej kolumnie Matthäus wskazał również, że to właśnie Hoeneß jest głównym źródłem kontrowersyjnych nagłówków na temat Bayernu Monachium:
„Hoeneß zawsze zarzuca mediom, że za dużo piszą i interpretują różne rzeczy, ale inspiracja nie pochodzi od dziennikarzy, tylko od Bayernu. Za wielkie nagłówki nie odpowiada Karl-Heinz Rummenigge ani Jan-Christian Dreesen, ale Uli Hoeneß.”
Według byłego piłkarza, takie „ataki ze wszystkich stron” są ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje klub, który pragnie spokoju.
Nieustający konflikt z długą historią
Spór między Matthäusem a Hoeneßem trwa już od dłuższego czasu. Były piłkarz, który przez lata był związany z Bayernem Monachium, obecnie pracuje jako ekspert telewizyjny i nie szczędzi krytyki pod adresem swojego byłego klubu. Z kolei Hoeneß, mimo ustąpienia ze stanowiska prezydenta, wciąż pozostaje jedną z najbardziej wpływowych osób w strukturach bawarskiego giganta.
Wiele osób z otoczenia klubu obawia się, że ta publiczna wymiana ciosów może zaszkodzić wizerunkowi Bayernu, zwłaszcza w momencie, gdy drużyna pod wodzą nowego trenera stara się wrócić na szczyt zarówno w Bundeslidze, jak i w europejskich pucharach.

