Thierry Henry nie przebiera w słowach, krytykując styl gry Barcelony po remisie z Club Brugge w Lidze Mistrzów. Legendarny francuski napastnik, który sam nosił koszulkę Blaugrany, ostrzega, że przy obecnej taktyce obronnej zespół Hansiego Flicka nie ma szans na sukces w europejskich rozgrywkach. Jego ostre słowa wywołały burzę w świecie futbolu.

W skrócie:
- Henry twierdzi, że Barcelona „grając w ten sposób nie wygra nic w Europie” z powodu zbyt wysokiej linii obrony
- Były napastnik wskazuje na alarmującą liczbę łatwych goli traconych przez drużynę Flicka w meczach z Benfiką, Interem i Club Brugge
- Francuz ostrzegał przed tymi problemami już w poprzednim sezonie, wskazując na mecz z Bayernem jako przykład mylącego wyniku
Bezlitosna diagnoza legendy Camp Nou
Thierry Henry nigdy nie należał do ludzi, którzy owijają w bawełnę. Tym razem jego słowa po meczu Barcelona – Club Brugge brzmiały jak wyrok śmierci dla aspiracji europejskich katalońskiego giganta. „Wszyscy wiemy, co się stało przeciwko Benfice czy Interowi. Liczba straconych goli jest przesadna. Bramki, które w większości są bardzo łatwe dla rywala. Muszą to rozwiązać jak najszybciej, bo w ten sposób niemożliwe jest, żeby wygrali w Europie” – nie pozostawił suchej nitki na defensywie Blaugrany.
Problem, na który wskazuje Henry, nie jest nowy. Barcelona pod wodzą Hansiego Flicka kontynuuje ryzykowną strategię bardzo wysokiej linii obrony – taktykę, która sprawdza się w La Lidze, ale w Champions League okazuje się katastrofalna. Carlos Forbs, napastnik Club Brugge, zapisał się na liście strzelców dwukrotnie, wykorzystując dokładnie te słabości, przed którymi przestrzegał Francuz.
Ostrzeżenia, które zignorowali
Co ciekawe, Henry alarmował już w poprzednim sezonie. Wskazywał na mecz z Bayernem Monachium, który Barcelona wygrała 4:1, jako na pozorny sukces.
„Już mówiłem o tym przy zwycięstwie Barçy nad Bayernem w zeszłym roku. Wygrali 4:1, ale to był bardzo podejrzany wynik. Keane’owi wystarczyło się odczepić, żeby przełamać obronę i strzelić gola bez problemu. I mieli o wiele więcej okazji. Drużyny mają jasność, co powinny robić i stwarzają ogromne problemy obrońcom” – przypominał były snajper.
Statystyki potwierdzają słowa Henry’ego. W obecnym sezonie Ligi Mistrzów Barcelona traci gole w sposób, który budzi konsternację ekspertów. Zespół Flicka zmusza Marca-André ter Stegena do heroicznych interwencji praktycznie w każdym meczu.
„Liczba pojedynków, które musi zatrzymać lub oddać bramkarz, nie jest normalna. Rok później zawsze dzieje się to samo i tak bardzo trudno jest drużynie takiej jak Barça, ze wszystkimi talentami, które posiada, konkurować” – podkreślił angielski ekspert.
Talent kontra taktyka – przepis na porażkę?
Barcelona ma w swoich szeregach zawodników światowej klasy. Młode gwiazdy jak Lamine Yamal, doświadczeni gracze pokroju Roberta Lewandowskiego, kreatywni pomocnicy – na papierze skład wygląda imponująco. Problem w tym, że nawet największy talent nie pomoże, gdy system taktyczny systematycznie wystawia defensywę na pastwę szybkich kontratakujących rywali.
Flick, który w Bayernie Monachium święcił triumfy, najwyraźniej nie potrafi lub nie chce dostosować swojej filozofii do realiów europejskiego futbolu. Jego uparcie forsowana wysoka linia obrony sprawdza się przeciwko średniakom z La Ligi, ale w starciach z europejską elitą okazuje się samobójstwem taktycznym.
Henry, który sam zdobywał trofea w barwach Barcelony, wie doskonale, czego wymaga gra na najwyższym poziomie. Jego ostrzeżenia nie są krytyką dla krytyki – to głos doświadczenia, które powinno zapalić czerwoną lampkę w gabinetach Camp Nou.

