Jim Leavitt, były trener futbolu amerykańskiego i najbardziej utytułowany szkoleniowiec w historii Uniwersytetu Południowej Florydy, został aresztowany. 68-latek usłyszał zarzuty dotyczące przemocy domowej oraz kradzieży luksusowych akcesoriów marki Louis Vuitton o wartości około 20 tys. zł.

Awantura zakończona aresztowaniem
Do zdarzenia miało dojść w poniedziałek wieczorem. Według policyjnego raportu Leavitt szarpał swoją byłą partnerkę za ramię, po czym zabrał jej torebkę, kopertówkę i portfel. Wszystkie przedmioty oszacowano na kwotę powyżej 5 tys. dolarów, ale mniejszą niż 10 tys.
Były trener miał także popchnąć innego mężczyznę, choć w tym przypadku nie odnotowano obrażeń. Krótko po zajściu 68-latek trafił do aresztu, gdzie wciąż przebywa, czekając na przesłuchanie.
Leavitt został oskarżony o przemoc domową i prostą napaść – oba wykroczenia klasyfikowane są jako misdemeanors. Najpoważniejszym zarzutem pozostaje jednak kradzież mienia o wartości powyżej 5 tys. dolarów, czyli felony, za które grożą mu dużo surowsze konsekwencje prawne.
Burzliwa przeszłość
Nazwisko Jima Leavitta od lat wzbudza kontrowersje. Choć w latach 1997–2010 prowadził drużynę USF Bulls do rekordowego bilansu 95 zwycięstw i 57 porażek, został zwolniony po tym, jak oskarżono go o złapanie zawodnika za gardło i uderzenie w szatni. Uczelnia zarzucała mu także utrudnianie śledztwa.
Leavitt wytoczył proces o bezprawne zwolnienie, a sprawę zakończono ugodą opiewającą na blisko 3 mln dolarów.
Hall of Fame pod znakiem zapytania
Paradoks polega na tym, że jeszcze w czerwcu USF zapowiedział włączenie Leavitta do uczelnianej Galerii Sław. Uroczystość miała odbyć się podczas meczu z Charlotte. Teraz jednak nie wiadomo, czy skandal nie zniweczy planów.


