Lech Poznań pokonał na własnym stadionie Górnika Zabrze 2:1 w meczu 3. kolejki PKO Ekstraklasy. „Kolejorz” tradycyjnie już nie zachwycił w pierwszej połowie, ale zdołał odmienić losy spotkania po przerwie. Bramki dla gospodarzy zdobyli Leo Bengtsson i Mikael Ishak, a dla gości honorowe trafienie zaliczył Ousmane Sow w końcówce meczu.

W skrócie:
- Lech Poznań pokonał Górnika Zabrze 2:1 po bramkach Bengstssona (60′) i Ishaka (80′), dla gości trafił Sow (90′)
- Poznaniacy po raz kolejny rozegrali słabą pierwszą połowę, a zdecydowanie lepiej zaprezentowali się po przerwie
- Przed meczem III rundy eliminacji Ligi Mistrzów z Crveną zvezdą forma „Kolejorza” pozostawia wiele do życzenia
Mecz dwóch połów – czyli kolejny sinusoidalny występ Lecha
Piłkarze Nielsa Frederiksena są niezwykle konsekwentni, ale niestety nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Po raz kolejny „Kolejorz” rozczarował w pierwszej części spotkania, by następnie znacznie podkręcić tempo po przerwie. Początek meczu z Górnikiem należał zdecydowanie do gości, którzy dzięki intensywnemu pressingowi skutecznie neutralizowali ataki poznaniaków.
W pierwszej połowie Lech miał ogromne problemy z konstruowaniem akcji ofensywnych. Górnik zasłużenie utrzymywał bezbramkowy remis, a nawet miał swoje szanse na objęcie prowadzenia. Najlepszą z nich zmarnował Roberto Massimo, któremu piłka dość przypadkowo spadła pod nogi w polu karnym, jednak jego finalizacja pozostawiała wiele do życzenia. Również Taofeek Ismaheel kilkukrotnie próbował szczęścia, ale jego strzały regularnie lądowały na trybunach.
Z kolei gospodarze przed przerwą zagrozili bramce Górnika zaledwie dwa razy – strzałem Filipa Jagiełły z dystansu (obroniony przez Łubika) oraz uderzeniem Ishaka w boczną siatkę. To zdecydowanie za mało jak na zespół z ambicjami europejskimi.
Przełomowym momentem spotkania okazała się 60. minuta, gdy Joel Pereira popisał się precyzyjnym długim podaniem. Leo Bengtsson wystartował do piłki, a bramkarz Górnika Marcel Łubik popełnił kardynalny błąd, wychodząc na 16. metr. Szwedzki skrzydłowy Lecha zdołał przerzucić piłkę głową nad golkiperem i trafił do pustej bramki.
Zabrzanie nie potrafili się podnieść po stracie gola i to gospodarze przejęli pełną kontrolę nad przebiegiem spotkania. W 80. minucie było już 2:0, gdy Mikael Ishak skutecznie dobił piłkę po interwencji Łubika przy strzale Luisa Palmy. Kontaktową bramkę w 90. minucie zdobył jeszcze Ousmane Sow, ale było już za późno, by ekipa z Zabrza mogła myśleć o wyrównaniu.
Dla Lecha to już drugie ligowe zwycięstwo z rzędu, ale forma zespołu przed środowym meczem III rundy eliminacji Ligi Mistrzów z Crveną zvezdą zdecydowanie nie napawa optymizmem. Jeśli podopieczni Frederiksena zagrają w Belgradzie tak jak w pierwszej połowie przeciwko Górnikowi, mogą się srodze rozczarować.

