Lech Poznań w czwartek zmierzy się na wyjeździe z Genk w rewanżowym meczu rundy play-off eliminacji do Ligi Europy. Po dotkliwej porażce 1:5 w pierwszym spotkaniu szanse Kolejorza na awans są iluzoryczne. Trener Niels Frederiksen nie zamierza jednak budować nierealnych oczekiwań – jego drużyna ma przede wszystkim zagrać dla honoru i spróbować wygrać samo spotkanie w Belgii.

Realizm zamiast hurraoptymizmu
Pierwszy mecz w Poznaniu miał dramatyczny przebieg. Lech został dosłownie rozbity przez rywala. Dlatego przed rewanżem szkoleniowiec podchodzi do sprawy z chłodną głową.
– Jesteśmy świadomi tego, że potrzebujemy cudu, by odwrócić losy dwumeczu. Nie jest tak, że będziemy chcieli się rzucić do ataku od pierwszej minuty, bo to byłoby nierozsądne nastawienie. Wychodzimy z takim nastawieniem, że gramy od wyniku 0:0 i gramy po to, żeby zwyciężyć i bronić honoru klubu, zagrać dla Lecha – podkreślił Frederiksen.
Trener Lecha wie, że różnica czterech goli jest niemal nie do odrobienia. Dlatego celem numer jeden pozostaje triumf w samym meczu wyjazdowym, który pozwoliłby odbudować morale zespołu.
Podobnie myśli Joao Moutinho.
– Niezależnie od wyniku w pierwszym meczu, w starciu rewanżowym wychodzimy na boisko z myślą, że jest 0:0. Chcemy to spotkanie wygrać, to nasz pierwszy i najważniejszy cel. Jeśli pojawi się szansa na awans, zrobimy wszystko, by ją wykorzystać – zaznaczył zawodnik Kolejorza.
Genk jest w dobrej formie, a wynik z Poznania dał mu ogromny komfort. Lech z kolei ma obowiązek pokazać, że potrafi rywalizować na poziomie europejskim, nawet jeśli droga do fazy ligowej Ligi Europy została praktycznie zamknięta.
Pierwszy gwizdek sędziego w czwartkowym meczu Genk – Lech o godzinie 20. W Polsce spotkanie to będzie transmitowane online w serwisie TVP Sport.

