Przed starciem w ramach PKO BP Ekstraklasy, Raków Częstochowa i Lech Poznań znajdują się w zupełnie innych momentach. Gospodarze zmagają się z kryzysem na własnym stadionie, gdzie w lidze nie odnieśli jeszcze zwycięstwa w tym sezonie. Z kolei Lech Poznań imponuje formą w delegacjach, pozostając niepokonanym na wyjazdach od ponad pół roku.

Kryzys drużyny Marka Papszuna
Raków Częstochowa, prowadzony przez trenera Marka Papszuna, przeżywa wyraźny kryzys, jeśli chodzi o mecze rozgrywane na własnym stadionie. Może się to wydawać zaskakujące, ale w trwającym sezonie Ekstraklasy Medaliki nie odniosły jeszcze ani jednego domowego zwycięstwa w PKO BP Ekstraklasie. To fatalna passa, która stawia ich w bardzo trudnej sytuacji przed starciem z tak silnym rywalem. Z Częstochowy z punktami wyjeżdżały już Legia Warszawa (1:1), Wisła Płock (1:2) oraz Górnik Zabrze (0:1).
Lech na wyjazdach ma się natomiast bardzo dobrze. Statystyki są tu imponujące – ostatni raz „Kolejorz” przegrał mecz na obcym terenie w marcu tego roku! Ta niesamowita seria dotyczy nie tylko rozgrywek ligowych, ale wszystkich oficjalnych spotkań, włączając w to europejskie puchary. Lech udowodnił, że potrafi wygrywać w delegacjach, co daje mu ogromną przewagę psychologiczną.
Kontrast w formie obu drużyn doskonale obrazuje ligowa tabela. Raków, z dorobkiem zaledwie siedmiu punktów, plasuje się na odległym, 15. miejscu. Lech jest szósty i ma na koncie o sześć „oczek” więcej od swojego najbliższego rywala.
Sytuacji w Częstochowie nie poprawiają również poważne problemy kadrowe. W meczu z Lechem trener Papszun nie będzie mógł skorzystać z dwóch kluczowych zawodników. Vladyslav Kochergin wciąż wraca do zdrowia po zerwaniu więzadeł krzyżowych w kolanie, z kolei Erick Otieno miesiąc temu zerwał ścięgno Achillesa. Te absencje to kolejne zmartwienie dla sztabu szkoleniowego Rakowa.
Kursy bukmacherskie, mimo wszystko, za faworyta uznają ekipę gospodarzy środowego meczu. To wygrana Lecha pozwala zyskać wyższą potencjalną wygraną. Jak jednak będzie wyglądało wszystko na boisku? Przekonamy się po godzinie 18:45 – to o tej porze rozbrzmi pierwszy gwizdek sędziego Marciniaka w tym pojedynku.

