Losowanie fazy ligowej Ligi Mistrzów przyniosło Barcelonie scenariusz, o którym prezydent klubu marzył od miesięcy. Joan Laporta wielokrotnie powtarzał, że chciałby, by Blaugrana trafiła na Paris Saint-Germain. Los spełnił jego życzenie – i już wiadomo, że w tej edycji LM dojdzie do hitowego starcia gigantów.

Mecz, na który czeka świat
– „To mecz, na który czeka świat” – mówił Laporta jeszcze latem, zanim kulki z nazwami drużyn trafiły do koszyka. Podkreślał, że zarówno Barcelona, jak i PSG to zespoły, które w poprzednim sezonie grały najefektowniejszy futbol w Europie.
– „Wszyscy, którzy kochają piłkę, wiedzieli, że to właśnie my i paryżanie byliśmy najlepiej przygotowani. Teraz wreszcie będziemy mogli sprawdzić, kto jest lepszy” – dodawał prezydent Dumy Katalonii.
Na reakcję ze strony rywali nie trzeba było długo czekać. Nasser Al-Khelaifi również wykorzystał moment, by podgrzać atmosferę przed starciem.
– „Barcelona kontra PSG? To spotkanie, na które wszyscy czekają. Dwa wielkie kluby, dwa różne światy, ale to właśnie takie mecze tworzą historię Ligi Mistrzów. Szanujemy Barçę, ale my też jesteśmy wielkim klubem” – stwierdził szef paryżan w rozmowie z UEFA TV.
Przedwczesny finał już na starcie Ligi Mistrzów?
Obaj prezesi wiedzą, że to spotkanie będzie miało wymiar większy niż tylko trzy punkty w fazie ligowej. Jeszcze kilka miesięcy temu wiele osób uważało, że finał Ligi Mistrzów powinien wyglądać właśnie tak: Barcelona kontra PSG. Wtedy plan pokrzyżował Inter Mediolan, eliminując Katalończyków w półfinale.
Teraz europejska publiczność w końcu dostanie to, czego domagała się w poprzednim sezonie. Barca, prowadzona przez Hansiego Flicka, podejmie na własnym stadionie obrońców tytułu. Wciąż nie jest pewne, czy będzie to odnowiony Spotify Camp Nou, czy tymczasowy Montjuic, ale jedno jest jasne – to starcie przyciągnie uwagę całego piłkarskiego świata.
Poza PSG Barcelona zmierzy się również z triumfatorem Klubowych Mistrzostw Świata Chelsea, a także z Eintrachtem Frankfurt, Club Brugge, Olympiakosem, Slavią Praga, Kopenhagą i Newcastle United.


