Przebudowa legendarnego stadionu FC Barcelony, Spotify Camp Nou, napotyka na coraz poważniejsze problemy. Pomimo zapewnień prezydenta klubu Joana Laporty o terminowym oddaniu obiektu, najnowszy raport kontrolny ujawnił szokującą liczbę nieprawidłowości. Władze miejskie stoją twardo na stanowisku: bezpieczeństwo ponad wszystko. Czas ucieka, a UEFA oczekuje jasnej deklaracji.

W skrócie:
- Kontrola ECA wykazała ponad 200 nieprawidłowości w budowie stadionu Spotify Camp Nou
- Otwarcie stadionu możliwe dopiero na 4. kolejkę LaLiga (13-14 września) z pojemnością zaledwie 27 000 widzów
- 21 sierpnia to ostateczny termin UEFA dla Barcelony na wskazanie miejsca rozgrywania meczów Ligi Mistrzów
Wyścig z czasem na katastrofalnej budowie Spotify Camp Nou
Barcelońskie marzenia o błyskawicznym powrocie na odrestaurowany Camp Nou legły w gruzach. Firma budowlana Limak prowadzi obecnie desperacką walkę z czasem, starając się przygotować chociaż pierwszy poziom trybun, który pomieściłby około 27 000 kibiców. To dramatycznie mniej niż obiecywane przez prezydenta klubu Joana Laportę 60 000 miejsc.
Najbardziej alarmujący jest jednak najnowszy raport kontrolny (Control Inicial Parcial), który według radia RAC1 wykazał ponad 200 różnych nieprawidłowości! Choć źródła cytowane przez dziennik SPORT twierdzą, że większość z nich to „typowe usterki łatwe do naprawienia”, to jasne jest, że sytuacja wymknęła się spod kontroli.
„W niektórych przypadkach brak czasu na wprowadzenie poprawek może spowodować problemy z dotrzymaniem terminów” – przyznaje anonimowe źródło związane z budową. Normalną procedurą jest przeprowadzenie drugiej inspekcji w krótkim czasie, ale kalendarz rozgrywek nie jest elastyczny.
Ultimatum UEFA i twarde stanowisko władz miasta
Barcelona znajduje się pod ogromną presją czasową. UEFA wyznaczyła 21 sierpnia jako ostateczny termin, do którego klub musi oficjalnie wskazać, gdzie zamierza rozgrywać swoje mecze w fazie grupowej Ligi Mistrzów. W przyszłym tygodniu delegacja europejskiej federacji ma osobiście odwiedzić plac budowy, aby ocenić postępy.
Co gorsza, burmistrz Barcelony Jaume Collboni nie zamierza iść klubowi na rękę. „Spotify Camp Nou nie otrzyma specjalnego traktowania. Bezpieczeństwo jest ważniejsze niż wszystko i wszyscy” – stwierdził niedawno włodarz miasta, ucinając spekulacje o możliwym przyspieszeniu procedur administracyjnych.
Choć władze klubu wciąż oficjalnie deklarują, że stadion będzie gotowy na mecze Ligi i Champions League w połowie września, to rzeczywistość wydaje się być zupełnie inna. Bez wymaganych licencji i pozwoleń, nawet najbardziej optymistyczne plany mogą okazać się niemożliwe do zrealizowania.
Wygląda na to, że FC Barcelona, borykająca się od lat z problemami finansowymi, teraz musi zmierzyć się z kolejnym kryzysem – logistycznym. Pytanie brzmi, czy ten słynny klub jest w stanie sprostać kolejnemu wyzwaniu, czy też czeka go kolejna kompromitacja, tym razem na polu infrastruktury.

