Barcelon wciąż nie ma pewności, czy uda się zarejestrować Roony’ego Bardghjiego w pierwszej drużynie. Aby uniknąć ryzyka, Hansi Flick i Deco opracowali już plan awaryjny na wypadek, gdyby La Liga nie dopuściła ruchu.

Problem z rejestracją
Od momentu transferu Bardghji trenuje z pierwszym zespołem i Flick traktuje go jako pełnoprawnego członka kadry. Plan jest jasny – wpisanie Szweda na listę pierwszej drużyny. Alternatywa, czyli formalna rejestracja w Barcelonie Atlétic i trenowanie z seniorami, została uznana za zbyt ryzykowną. Klub obawia się, że w takiej sytuacji La Liga mogłaby interweniować i wymusić grę zawodnika w rezerwach, co podważyłoby sens sprowadzenia młodego skrzydłowego.
Każdy ruch Barcelony powiązany jest z innymi decyzjami. Rozwiązanie kontraktu Oriola Romeu otworzyłoby miejsce dla Gerarda Martina. Wypożyczenie Inakiego Peñi do Elche mogłoby zwolnić przestrzeń dla Wojciecha Szczęsnego, który czeka na oficjalną rejestrację. Z kolei Hector Fort prawdopodobnie zostanie wypożyczony, ponieważ Flick nie planuje korzystać z niego w tym sezonie.
Dopiero spełnienie tych warunków pozwoliłoby dopiąć sprawę Bardghjiego, ale czas nieubłaganie się kończy.
Jaki jest plan awaryjny Barcelony?
Jeśli nie uda się zarejestrować młodego Szweda, Flick ma już gotowe alternatywy na prawą stronę ataku. Pierwszym kandydatem jest Toni Fernandez, który od kilku tygodni regularnie trenuje z pierwszym zespołem. Drugą opcją pozostaje Jan Virgili – zawodnik, który rozpoczął przygotowania do sezonu z kadrą, choć nie poleciał na tournee do Azji. Piłkarz i jego otoczenie rozważają oferty z Segunda A i Primera, m.in. z Mallorki, ale Flick wciąż widzi w nim potencjalne wsparcie.
Barcelona ponownie znalazła się w sytuacji, w której balansuje na granicy wymogów finansowych La Liga. Każde przesunięcie kadrowe musi być dokładnie zaplanowane, a margines błędu jest minimalny. Jeśli Bardghji nie zostanie zarejestrowany w terminie, klub będzie zmuszony zaufać młodzieży.

