Na Tarczyński Arenie we Wrocławiu szykuje się wydarzenie, jakiego kibice w Polsce dawno nie widzieli. W piątkowy wieczór na murawie pojawią się piłkarze, którzy na co dzień występują w największych klubach świata. Atmosfera zapowiada się wyjątkowo, bo to spotkanie może przejść do historii frekwencji i emocji sportowych w naszym kraju.

Reprezentacja Francji zagra we Wrocławiu. Mecz już w piątek!
Dla Ukrainy to kolejny „domowy” mecz poza granicami ojczyzny. Od czasu rosyjskiej agresji zespół naszych wschodnich sąsiadów rozgrywa swoje spotkania w innych krajach, a Wrocław stał się miejscem szczególnym. Trybuny wypełniają się tam zarówno kibicami z Polski, jak i liczną ukraińską diasporą, która z pasją wspiera swoją drużynę. Kilka lat temu w tym samym miejscu Ukraina zatrzymała Anglików, remisując 1:1. Teraz przed nimi jeszcze trudniejsze wyzwanie – starcie z Francją.
Francuzów od trzynastu lat prowadzi Didier Deschamps, szkoleniowiec, który zdążył zdobyć z kadrą mistrzostwo i wicemistrzostwo świata. Jego obecny zespół to mieszanka rutyny i młodzieńczej energii. Na szczególne oklaski zasługuje Kylian Mbappé, dziś gracz Realu Madryt. 26-latek już w pierwszym sezonie w Hiszpanii zdobył ponad 40 bramek, choć Realowi nie udało się ani obronić mistrzostwa kraju, ani sięgnąć po Ligę Mistrzów.
Obok niego uwagę zwraca także Ousmane Dembélé. Jeszcze niedawno uchodził za zawodnika nieco chimerycznego i podatnego na urazy, tymczasem w Paris Saint-Germain przeżywał życiową formę – strzelał, asystował i poprowadził klub do triumfu w Lidze Mistrzów. To sprawiło, że znalazł się w gronie kandydatów do Złotej Piłki.
Lista powołanych robi ogromne wrażenie. W bramce mogą stanąć Lucas Chevalier, Mike Maignan albo Brice Samba. Linię obrony tworzą gracze największych klubów Europy – od Theo Hernandeza po Williama Salibę i Dayota Upamecano. W pomocy nie zabraknie takich nazwisk jak Aurélien Tchouaméni czy Adrien Rabiot, a ofensywę – obok Mbappé i Dembélé – uzupełnią Marcus Thuram czy Michael Olise.
A co z biletami?
Na to pytanie odpowiedź jest prosta – wejściówek w oficjalnej sprzedaży już nie ma. Zainteresowanie meczem okazało się ogromne i bilety zniknęły w błyskawicznym tempie. Nic dziwnego – możliwość zobaczenia Mbappé, Dembélé czy Tchouaméniego w Polsce to rzadkość, która przyciągnęła tysiące chętnych.



Dopiero zobaczymy band…wców.