Nowe fakty wychodzą na jaw w aferze „Barçagate”, która wstrząsnęła FC Barceloną. Katalońska policja Mossos d’Esquadra przedstawiła dowody, że były prezes klubu Josep Maria Bartomeu doskonale wiedział o zleceniach dla firmy Nicestream, której zadaniem było oczernianie jego oponentów w mediach społecznościowych. Dziennik El País dotarł do policyjnego raportu zawierającego wiadomości WhatsApp, które potwierdzają, że Bartomeu celowo ukrywał te zlecenia przed audytorami i organami ścigania.

W skrócie:
- Barcelona zapłaciła 2,3 miliona euro firmie Nicestream za tworzenie kampanii oczerniających przeciwników Bartomeu
- Z 138 raportów opracowanych przez Nicestream tylko około 20 zostało ujawnionych audytorom z PriceWaterHouseCoopers
- Jaume Masferrer, doradca Bartomeu, był „architektem” całej operacji, która obejmowała dzielenie faktur na mniejsze kwoty, by ominąć kontrolę klubu
Ukryte zlecenia i próba zatuszowania afery
Według policyjnego raportu, który trafił już do Sądu Śledczego nr 13 w Barcelonie, Josep Maria Bartomeu „celowo ukrył” najbardziej kontrowersyjne zlecenia dla firmy Nicestream. Chodziło przede wszystkim o materiały zniesławiające innych kandydatów na prezesa klubu, jak Víctor Font czy Joan Laporta, a także o zlecenia śledzenia niewygodnych dziennikarzy. Mimo żądań sądu, Bartomeu nie ujawnił tych dokumentów ani firmie audytorskiej, ani policji.
Śledczy przeanalizowali tysiące wiadomości WhatsApp i e-maili z telefonów i komputerów byłego prezesa, które zostały zabezpieczone podczas dochodzenia. Dowody wskazują, że z całkowitej liczby 138 raportów opracowanych przez Nicestream, tylko około dwudziestu zostało przekazanych firmie PriceWaterHouseCoopers (PWC), której zlecono wewnętrzny audyt w tej sprawie. Raport ujawnia również próby sabotowania śledztwa przez Bartomeu w sprawie, w której udowodniono już, że Barcelona zapłaciła 2,3 miliona euro firmie Nicestream, „dzieląc faktury i umowy” w celu ominięcia organów kontrolnych klubu.
Mechanizm działania i kluczowe postacie afery
Kluczową postacią w całej operacji był Jaume Masferrer, doradca prezydenta Bartomeu. To on nawiązał w Argentynie kontakt z firmą I3 Ventures, która była własnością Nicestream. Barcelona zapłaciła około miliona euro w podzielonych kontraktach, aby ominąć filtry departamentu integralności klubu, który nadzorował tylko umowy przekraczające wartość 200 000 euro.
Śledztwo wykazało, że zarząd klubu nigdy nie został poinformowany o tych zleceniach. Wiedziały o nich tylko cztery osoby objęte dochodzeniem: Bartomeu, dyrektor generalny, szef departamentu prawnego oraz Jaume Masferrer, szef prezydentury.
Firma I3 Ventures zarządzała sześcioma kontami na Facebooku, które służyły do rozpowszechniania treści oczerniających przeciwników Bartomeu. Były to konta o nazwach:
- Més que un club (66 000 obserwujących)
- Respeto y Deporte (56 000)
- Alter Sports (27 000)
- Sport Leaks (21 000)
- Justicia y Diálogo en el Deporte (8 500)
- Jaume, un film de terror (5 000)
Sprawa „Barçagate” pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych epizodów w historii FC Barcelony i przykładem wykorzystania mediów społecznościowych do prowadzenia brudnych kampanii w świecie futbolu.

