Sezon tenisowy 2025 wchodzi w decydującą fazę, a wraz z nim rośnie zainteresowanie nie tylko sportowymi emocjami, ale i finansami. Carlos Alcaraz przewodzi w rankingu najlepiej zarabiających tenisistów roku, a tuż za nim plasują się Jannik Sinner i Iga Świątek.

Alcaraz liderem tenisowych milionerów
22-letni Hiszpan zarobił od początku roku już 10,63 mln dolarów. Do największych sukcesów Alcaraza należą zwycięstwa w turniejach Masters 1000 na kortach ziemnych w Monte Carlo i Rzymie, gdzie inkasował po ponad milionie dolarów. Najwięcej zarobił jednak podczas triumfu we French Open – aż 2,9 mln dolarów.
Łącznie w karierze Alcaraz przekroczył już próg 48 mln dolarów i znajduje się na szóstym miejscu wszech czasów w klasyfikacji nagród pieniężnych ATP.
Numer 1 światowego rankingu, Jannik Sinner, zgromadził w tym sezonie 9,04 mln dolarów. Włoch przegrał finał Rolanda Garrosa z Alcarazem, ale kilka tygodni później zrewanżował się rywalowi w wielkim stylu, wygrywając Wimbledon i zarabiając ponad 4 mln dolarów.
Na jego konto wpłynęło też 2,2 mln dolarów za zwycięstwo w Australian Open. Sinner stracił część sezonu z powodu trzymiesięcznej dyskwalifikacji nałożonej przez WADA, ale mimo to pozostaje jednym z najlepiej zarabiających graczy.
Świątek najwyżej z kobiet
Wśród tenisistek najlepiej wypada Iga Świątek – triumfatorka tegorocznego Wimbledonu ma już na koncie 8,21 mln dolarów. Polka długo czekała na wielki tytuł, bo przez ponad rok nie wygrała żadnego turnieju. Jednak półfinały Australian Open i Rolanda Garrosa, a przede wszystkim londyński sukces, sprawiły, że znalazła się w czołówce zestawienia.
Warto dodać, że kobiety zajmują aż sześć z dziesięciu miejsc w rankingu najlepiej zarabiających zawodników sezonu 2025.
Nadchodzący US Open będzie kolejną okazją do ogromnych zarobków. Pula nagród w Nowym Jorku wzrosła o 20%, osiągając rekordowe 90 mln dolarów – i zostanie podzielona po równo między kobiety i mężczyzn.
System nagród w tenisie działa według zasady: im dalej w turnieju, tym większe pieniądze. Dla przykładu, w tegorocznym Miami Open przegrany w pierwszej rundzie zarobił 23 760 dolarów, finalista 598 tys., a zwycięzca 1,12 mln. Najbardziej prestiżowe rozgrywki – cztery turnieje Wielkiego Szlema – oferują najwyższe pule, podczas gdy turnieje niższej rangi ATP 250 przynoszą zwycięzcom „tylko” kilkadziesiąt tysięcy dolarów.
Choć to Australian Open, Roland Garros, Wimbledon i US Open budzą największe emocje, równie lukratywne potrafią być ATP Finals i WTA Finals. Przykładem jest ubiegłoroczny triumf Sinnera w ATP Finals, który dał mu aż 4,9 mln dolarów – prawie tyle, ile otrzymał łącznie za zwycięstwa w Australian Open i US Open 2024.


