Ernesto Valverde, trener Athletic Bilbao, stanął przed dziennikarzami w przeddzień półfinałowego starcia z Barceloną w Superpucharze Hiszpanii. Szkoleniowiec Basków nie dał się sprowokować pytaniami o rzekomą debatę dotyczącą pozycji bramkarza w reprezentacji Hiszpanii. Zamiast tego skupił się na środowym meczu, podkreślając, że jego zespół jest gotowy na walkę z katalońskim klubem.

W skrócie:
- Valverde unika komentarzy na temat debaty o bramkarza kadry narodowej
- Trener Athletic wyraża pełne zaufanie do swojego zespołu przed meczem z Barceloną
- Szkoleniowiec podkreśla, że wynik środowego spotkania nie jest przesądzony
Valverde nie daje się sprowokować
Konferencja prasowa przed półfinałem Superpucharu Hiszpanii mogła być okazją do poruszenia tematu, który w ostatnich dniach rozgrzewa hiszpańskie media. Chodzi oczywiście o pozycję bramkarza w reprezentacji, gdzie coraz głośniej mówi się o Joanie Garcíi z Barcelony jako potencjalnym rywalu dla Unaiego Simóna. Valverde jednak nie zamierza wchodzić w tę grę.
Dziennikarz Diario AS, Juan Jiménez, relacjonował, że trener Athletic przeszedł obok tego tematu jak kot obok miski z wodą. Nie chciał rozwijać wątku rzekomej rywalizacji między bramkarzami, nie ujawnił też, czy rozmawiał z Simonem na temat medialnego szumu wokół jego osoby. Według informacji z Deia, na pytanie o ewentualną rozmowę z golkiperem, Valverde odpowiedział krótko: „Nie rozmawiałem z Unaiem Simónem, nie widzę wystarczającego powodu, żeby to robić”.
To jasny sygnał, że dla szkoleniowca Basków sprawa jest prosta. Unai Simón to jego numer jeden i kropka. Żadne zewnętrzne spekulacje nie zmienią tego faktu. Mundo Deportivo podkreśla, że duelem porteros między Simonem a Garcíą będzie jednym z wątków pobocznych środowego starcia, ale tylko na poziomie medialnym.
Nic nie jest przesądzone przed starciem z Barceloną
Valverde wolał skupić się na tym, co naprawdę istotne, czyli na nadchodzącym meczu. Jego słowa „Nada está escrito”, czyli „nic nie jest przesądzone”, to wyraźny komunikat do zawodników i kibiców. Barcelona może być faworytem, może mieć w swoich szeregach gwiazdy światowego formatu, ale piłka jest okrągła, a boisko równe dla obu drużyn.
El Gol Digital informuje, że trener Athletic aktywował w Dżuddzie ducha zespołu, stawiając na braci Williamsów i właśnie Unaiego Simóna jako symbole drużyny. W portierze nie ma żadnej debaty dla Valverde. Simón to strażnik planu taktycznego, a szkoleniowiec był w tej kwestii kategoryczny. Nie potrzebuje specjalnych rozmów z bramkarzem. Ufa jego hierarchii w zespole, a zewnętrzny szum go nie interesuje.
Valverde doskonale wie, że Athletic jedzie do Arabii Saudyjskiej nie po to, żeby być statystą. Jak sam powiedział w rozmowie z dziennikarzami: „To nagroda być tutaj, ale chcemy większej nagrody”. Baskowie mają apetyt na trofeum i nie zamierzają oddać go bez walki. Środowe spotkanie pokaże, czy determinacja podopiecznych Valverde wystarczy, by pokonać jedną z najlepszych drużyn Europy.
Hierarchia w bramce nie podlega dyskusji
Postawa Valverde wobec medialnych spekulacji to lekcja spokoju i konsekwencji. Trener wie, że każde jego słowo może zostać rozdmuchane, dlatego wybiera milczenie tam, gdzie inni szukaliby sensacji. Unai Simón ma pełne wsparcie sztabu szkoleniowego, a to w futbolu jest bezcenne.
Warto zauważyć, że bramkarz Athletic nie przechodzi najłatwiejszego okresu w kontekście reprezentacji. Joan García z Barcelony rzeczywiście imponuje formą, a jego nazwisko coraz częściej pojawia się w kontekście kadry narodowej. Jednak dla Valverde to nie ma znaczenia w kontekście klubowym. Simón udowodnił swoją wartość wielokrotnie i to on będzie bronił bramki Basków w środowym półfinale.
Athletic Bilbao podchodzi do meczu z Barceloną z jasnym planem i pełnym zaufaniem do swoich liderów. Valverde nie pozwala, by zewnętrzne czynniki rozpraszały jego zespół. Środowe starcie w Dżuddzie to szansa na pokazanie, że baskijska drużyna potrafi konkurować z najlepszymi, a Unai Simón będzie miał okazję udowodnić, że debata o jego pozycji w kadrze jest przedwczesna.
