Porażka 1:3 z Koroną Kielce to nie tylko kolejna strata punktów, ale dowód na to, że Widzew Łódź znalazł się w poważnym dołku. Zespół ugrzązł w dolnych rejonach tabeli, a cierpliwość trybun przy Alei Piłsudskiego zaczyna się kończyć. Szkoleniowiec gospodarzy, Igor Jovićević, nie chowa głowy w piasek i otwarcie odnosi się do gwizdów, które żegnały jego piłkarzy po ostatnim gwizdku.

Kibice źli na piłkarzy Widzewa. Kapitan przeprasza, trener zapowiada dalszą pracę
Niedzielny wieczór w „Sercu Łodzi” miał przynieść przełamanie, a przyniósł rozgoryczenie. Widzew, który w ostatnich tygodniach ma ogromne problemy z regularnym punktowaniem, po raz kolejny musiał uznać wyższość rywala, chociaż to właśnie mecz z Koroną – po przerwie reprezentacyjnej – miał być tym meczem, który wszystko odmieni.
Mimo że łodzianie po przerwie złapali kontakt po golu Juliana Shehu, fatalne błędy w defensywie i czerwona kartka dla Diona Gallapeniego pogrzebały szanse na korzystny wynik. Atmosfera wokół klubu gęstnieje, co doskonale wyczuwa sztab szkoleniowy.
„To jest bardzo trudny moment. Słyszeliśmy reakcję kibiców i trudno się im dziwić. Musimy zaakceptować krytykę, pozostać jednością i pracować, żeby to zmienić. Życie testuje to, z jakiego materiału jesteśmy zrobieni” – powiedział na pomeczowej konferencji trener Widzewa, Igor Jovićević.
Szkoleniowiec łodzian zwrócił uwagę, że mecz miał różne fazy, ale w kluczowych momentach to jego podopieczni okazali się słabsi psychicznie i taktycznie. Trzeci gol stracony w osłabieniu był ciosem, po którym drużyna już się nie podniosła.
Świadomość powagi sytuacji ma również szatnia. Mateusz Żyro, obrońca Widzewa i jego kapitan, nie szukał tanich usprawiedliwień. Jego wypowiedź to jasny sygnał, że w drużynie zdają sobie sprawę z rozczarowania, jakie fundują fanom w tej rundzie.
„W imieniu drużyny mogę tylko przeprosić kibiców, bo dla nas to też nie jest łatwy moment. Trudno powiedzieć coś mądrego. Tylko wygrywając mecze, możemy zmienić naszą sytuację, która nie jest łatwa. Od jutra musimy zasuwać jeszcze mocniej” – przyznał Mateusz Żyro.
Ważny mecz dla mentalności Korony
Zupełnie inne nastroje panują w obozie niedzielnego rywala Widzewa. Korona Kielce wykorzystała słabość łodzian, przerywając własną serię spotkań bez zwycięstwa. Trener Jacek Zieliński podkreślał, że jego zespół w pełni kontrolował wydarzenia na boisku, poza krótkim fragmentem tuż po przerwie.
„Zdobyliśmy trzy punkty zasłużenie i na pewno dadzą nam one dużego kopa przed następnymi spotkaniami. Cieszymy się, bo wygrana przyszła w odpowiednim dla nas momencie. Piętnaście minut po przerwie trochę oddaliśmy pole, ale wróciliśmy do ustawień fabrycznych i potem już w pełni kontrolowaliśmy zawody” – ocenił szkoleniowiec Korony, Jacek Zieliński.
Sytuacja w tabeli staje się dla łodzian alarmująca. Widzew z dorobkiem zaledwie 17 punktów zajmuje 13. miejsce i niebezpiecznie zbliża się do strefy spadkowej, do której ma tylko punkt przewagi. Korona Kielce dzięki wygranej awansowała na 5. lokatę.
Do końca roku zostały trzy spotkania, które piłkarzy z Łodzi będą prawdziwym testem charakteru. W Ekstraklasie Widzew najbliższy mecz rozegra z Piastem Gliwice. Potem łodzianie udadzą się na mecz wyjazdowy w STS Pucharze Polski z Pogonią Szczecin. Ostatni w tym roku pojedynek tego klubu będzie miał miejsce 6 grudnia – rywalem zespołu trenera Jovićevicia będzie wówczas ekipa groźnego i nieprzewidywalnego Zagłębia Lubin.

