Wyścig Formuły 1 o Grand Prix Holandii zakończył się dramatycznie dla Lando Norrisa, który musiał wycofać się z rywalizacji na 6 okrążeń przed metą z powodu awarii bolidu. Zwycięstwo odniósł Oscar Piastri, zwiększając przewagę w klasyfikacji mistrzostw do 34 punktów. Na podium stanęli również Max Verstappen oraz sensacyjnie debiutant Isack Hadjar. Dla Lewisa Hamiltona wyścig zakończył się spektakularną kraksą.

W skrócie:
- Oscar Piastri zwiększył przewagę w mistrzostwach świata do 34 punktów po zwycięstwie w GP Holandii
- Lando Norris, główny rywal Piastriego, musiał wycofać się z wyścigu na 6 okrążeń przed metą z powodu awarii
- Lewis Hamilton rozbił bolid Ferrari, a Carlos Sainz po kolizji z Lawsonem zakończył wyścig na 13. pozycji
Piastri dominuje, Norris w rozpaczy
Wydawało się, że McLaren zdominował sezon 2025, jednak nawet najlepsze zespoły nie są odporne na problemy techniczne. Lando Norris doświadczył tego boleśnie podczas Grand Prix Holandii, gdy na zaledwie 6 okrążeń przed końcem musiał wycofać się z wyścigu z powodu awarii bolidu. Brytyjczyk, który zajmował drugą pozycję, mógł tylko usiąść na wydmie w Zandvoort i obserwować, jak jego szanse na mistrzostwo świata topnieją.
Oscar Piastri wykorzystał nieobecność kolegi z zespołu i pewnie dojechał do mety, zdobywając cenne 25 punktów. To powiększyło jego przewagę w klasyfikacji generalnej do 34 punktów. Drugie miejsce zajął Max Verstappen, który jechał solidnie przed własną publicznością, a sensacją wyścigu okazał się debiutant Isack Hadjar, który stanął na najniższym stopniu podium. Ten sukces może utorować Francuzowi drogę do fotela w Red Bullu w sezonie 2026.
Ferrari przeżywa koszmar, Hamilton rozbija bolid
Grand Prix Holandii okazało się katastrofą dla zespołu Ferrari. Lewis Hamilton, którego transfer do włoskiej stajni był określany „transferem stulecia”, popełnił błąd na trzecim zakręcie, tracąc kontrolę nad bolidem. Brytyjczyk zniszczył przednie zawieszenie i musiał wycofać się z wyścigu, przepraszając zespół za swój błąd. Zbliżające się Grand Prix Włoch w Monzy, domowy wyścig dla Ferrari, będzie dla siedmiokrotnego mistrza świata ogromnym wyzwaniem psychologicznym.
Carlos Sainz również przeżył koszmarny dzień. Walcząc o siódme miejsce z Lawsonem, Hiszpan zdecydował się na agresywny manewr na zewnętrznej części pierwszego zakrętu. Doszło do kontaktu, w wyniku którego obaj kierowcy przebili opony i musieli zjechać do alei serwisowej. Jakby tego było mało, sędziowie uznali Sainza za winnego kolizji i nałożyli na niego 10-sekundową karę. W rezultacie Hiszpan zakończył wyścig na odległej 13. pozycji.
Alonso ratuje punkty, debiutant na podium
Fernando Alonso po słabych kwalifikacjach i utracie trzech pozycji na starcie zdołał finalnie wywalczyć ósme miejsce. Hiszpan zaproponował przez radio strategię undercut, która w połączeniu z licznymi incydentami na torze i neutralizacjami po awarii Norrisa pozwoliła mu na awans w klasyfikacji. Choć ósma pozycja to nie jest wynik, o którym marzył doświadczony kierowca, to jednak uratował cenne punkty w trudnym wyścigu.
Prawdziwą sensacją okazał się występ debiutanta Isacka Hadjara, który zajął trzecie miejsce. Francuz wykorzystał chaos na torze i dowiódł swojego talentu, co może mieć kluczowe znaczenie dla jego przyszłości w Formule 1. Świetny wyścig zaliczył również Alexander Albon, który z 15. pozycji startowej awansował na 5. miejsce, korzystając z dobrego startu, licznych wypadków i wzorowej strategii.

