Coraz bardziej prawdopodobne jest to, że Kamil Grosicki będzie musiał poszukać innego klubu. Czy po ewentualnym odejściu z Pogoni Szczecin zagra w Wieczystej Kraków? Sprawdzamy, czy scenariusz sugerowany przez wielu kibiców jest w ogóle możliwy.

Czy Wieczystą stać na Grosickiego?
W temacie transferu Kamila Grosickiego najczęściej w sieci mówi się o dwóch kierunkach – Wieczystej Kraków lub Widzewie Łódź. Choć obie perspektywy wydają się finansowo atrakcyjne, zestawienie potencjału obu klubów wykazuje istotne różnice w strukturze kapitałowej. Większościowym właścicielem Widzewa jest od marca 2025 roku Robert Dobrzycki, prezes deweloperskiego giganta Panattoni, którego majątek klasyfikuje go w gronie miliarderów. Z kolei Wieczysta pozostaje własnością Wojciecha Kwietnia, przedsiębiorcy farmaceutycznego z majątkiem szacowanym na 500 mln zł.
Mimo że Dobrzycki dysponuje obiektywnie większymi zasobami, model finansowania Wieczystej pozwala na oferowanie stawek, które dystansują wiele klubów Ekstraklasy. Obecnie budżet płacowy krakowskiego zespołu na pierwszą drużynę wynosi co najmniej 3 mln zł miesięcznie. Gwiazdy drużyny mogą liczyć na pensje rzędu 150–160 tys. zł, a przykład Michała Trąbki, który po transferze ze Stali Mielec zanotował wzrost wynagrodzenia z 40 tys. zł do 130 tys. zł miesięcznie, pokazuje skalę determinacji Wojciecha Kwietnia w pozyskiwaniu uznanych nazwisk.
Peszko kusi, Kwiecień płaci – czy „Grosik” wybierze krakowskie eldorado?
Analiza finansowa ewentualnego zakontraktowania Kamila Grosickiego wykazuje, że Wieczysta Kraków jest w stanie udźwignąć oczekiwania zawodnika bez narażania stabilności klubu. Alex Haditaghi, właściciel Pogoni Szczecin, ujawnił publicznie wymagania skrzydłowego: Grosicki oczekuje dwuletniej umowy z miesięcznym wynagrodzeniem na poziomie 250 tys. zł oraz premii za sam podpis w wysokości 2 mln zł. Łączny koszt takiego kontraktu zamknąłby się w kwocie około 8 mln zł w ciągu dwóch lat.
Dla klubu z Krakowa, którego roczny budżet oscyluje w granicach 40–50 mln zł, taka operacja stanowiłaby około 8–10% rocznych wydatków. Przy miesięcznych nakładach na pensje wynoszących 3 mln zł, kontrakt Grosickiego pochłaniałby mniej niż 10% funduszu płac. Decyzja o transferze pozostaje więc bardziej kwestią woli Wojciecha Kwietnia oraz… sportowych ambicji samego piłkarza.
Grosicki, mimo bliskiej relacji ze Sławomirem Peszką, może priorytetowo traktować walkę o europejskie puchary w barwach klubu z elity, zamiast gry na zapleczu Ekstraklasy. Wydaje się, że gdyby otrzymał dwie podobne oferty, jednak jedną z najwyższej klasy rozgrywkowej oraz drugą z niższego szczebla, bardziej skłaniałby się ku opcji atrakcyjniejszej sportowo.

