Radomiak Radom otrzymał konkretną ofertę transferową za jednego ze swoich kluczowych zawodników. Turecki Konyaspor złożył propozycję w wysokości 800 tysięcy euro za Osvaldo Pedro Capembę, znanego kibicom jako Capita. Angolski skrzydłowy zwrócił na siebie uwagę po świetnym sezonie w barwach radomskiego klubu.
Konyaspor rusza po Capitę
23-letni piłkarz trafił do Radomiaka latem 2024 roku z portugalskiej Estreli Amadora za około 250 tysięcy euro. Szybko wkomponował się w zespół i wyrósł na jednego z jego liderów. W zakończonym sezonie PKO BP Ekstraklasy zdobył sześć bramek i zanotował jedną asystę w 17 ligowych meczach. Jego styl gry – oparty na dynamice, nieprzewidywalności i odwadze w pojedynkach jeden na jeden – przyniósł mu uznanie nie tylko w Polsce, ale i za granicą.
Turecki klub, który zakończył poprzedni sezon Süper Lig w środku tabeli, szuka nowych impulsów ofensywnych i właśnie Capita został wskazany jako jedno z potencjalnych wzmocnień. Oferta opiewająca na 800 tys. euro może jednak nie wystarczyć. Jak udało nam się ustalić, Radomiak nie jest skłonny do sprzedaży swojego zawodnika za kwotę niższą niż jego aktualna wartość rynkowa, którą Transfermarkt wycenia na 1 mln euro.
800 tys. euro to za mało?
Radomiak nie zamierza jednak podejmować pochopnych decyzji. Capita ma jeszcze dwa lata ważnego kontraktu, a jego rynkowa wycena według branżowych źródeł to 1 milion euro. Już wcześniej klub odrzucał oferty poniżej tego pułapu. Wydaje się, że i tym razem stanowisko pozostanie bez zmian.
Choć 800 tys. euro to poważna propozycja jak na warunki Radomiaka, zespół z Mazowsza zdaje się mieć świadomość, że Capita może być jeszcze więcej wart – sportowo i finansowo. Ostateczna decyzja zapadnie zapewne dopiero po analizie sytuacji kadrowej i ewentualnych planach transferowych na jego miejsce.
Co ciekawe, Konyaspor nie jest jedynym klubem zainteresowanym zawodnikiem z Angoli. Niedawno pisaliśmy, że Borussia Dortmund od pewnego czasu uważnie śledzi jego rozwój. Niemcy nie złożyli jeszcze oferty, ale nie jest tajemnicą, że skauci BVB często przyglądają się graczom z mniej oczywistych kierunków.
