Arkadiusz Milik od dawna nie pojawił się na murawie w barwach Juventusu i wygląda na to, że jego czas w Turynie dobiega końca. Według doniesień Nicolò Schiry, cenionego włoskiego dziennikarza, nazwisko polskiego napastnika pojawiło się w rozmowach transferowych z jednym z rosyjskich klubów.

Długie miesiące poza boiskiem
Dla Milika minione kilkanaście miesięcy były wyjątkowo pechowe. Latem 2024 roku doznał urazu kolana w towarzyskim meczu reprezentacji Polski z Ukrainą, który wykluczył go nie tylko z gry na mistrzostwach Europy, ale i z całego kolejnego sezonu. Od tamtej pory nie wystąpił w żadnym oficjalnym spotkaniu, co sprawiło, że jego pozycja w hierarchii Juventusu znacząco spadła.
Choć Milik przedłużył kontrakt ze „Starą Damą” aż do 2027 roku, trudno dziś mówić o realnej przyszłości w barwach klubu z Turynu. W obecnych rozgrywkach nie został nawet zgłoszony do Ligi Mistrzów, a jego rola ogranicza się do kadry na Serie A i Puchar Włoch. Sygnał jest jasny: trener nie widzi w nim zawodnika, na którego warto stawiać.
Transfer ostatnią szansą? Polak może trafić do… Rosji
Milik inkasuje w Juventusie około 2,24 mln euro brutto rocznie, co w przeliczeniu daje ok. 9,6 mln zł. Na tle gwiazd włoskiego giganta to stosunkowo niskie wynagrodzenie, ale dla klubu wciąż oznacza koszt, który nie przekłada się na boiskowy pożytek. To może być kolejny powód, dla którego Juventus chętnie wysłucha propozycji z innych lig.
Rosyjski kierunek z pewnością byłby zaskakującym i mocno kontrowersyjnym wyborem. Na razie jednak żadne szczegóły nie są znane. Przyszłość reprezentanta Polski znów staje pod znakiem zapytania. Jedno wydaje się pewne — pozostanie w Juventusie może oznaczać kolejne miesiące stracone na trybunach i ławce rezerwowych.

