Po przegranej z Lechem Poznań i przy skromnym dorobku punktowym w tabeli Ekstraklasy, kibice spodziewali się intensywnej pracy całego zespołu Widzewa Łódź podczas przerwy reprezentacyjnej. Tymczasem nowy trener, Patryk Czubak, zdecydował, że w pierwszym tygodniu przerwy zawodnicy będą ćwiczyć indywidualnie według rozpisek przygotowanych przez sztab.

Kibice zaskoczeni pomysłem trenera
Decyzja wywołała sporo komentarzy, ponieważ drużyna zajmuje dopiero 13. miejsce w tabeli i straciła punkty w pięciu z siedmiu rozegranych spotkań. Fani zwracają uwagę, że zespołowi brakuje jakości w grze, a brak wspólnych zajęć może tylko pogłębić problemy z organizacją i zgraniem.
– Planujemy pracę w okresach sześciotygodniowych, które później poddajemy ocenie. Wiedzieliśmy, że po spotkaniu z Lechem zamkniemy pierwszy z nich i będzie potrzebna kilkudniowa przerwa, niezbędna przed rozpoczęciem kolejnego wymagającego etapu pracy – wyjaśnił Wiktor Wróbel, koordynator Działu Przygotowania Motorycznego i Medycyny.
Według planu, zawodnicy otrzymali indywidualne rozpiski biegowe i siłowe, które są monitorowane przez sztab. Dopiero od soboty drużyna powróci do wspólnych zajęć, by przygotowywać się do meczu z Arką Gdynia. W tym czasie niektórzy gracze Widzewa przebywają na zgrupowaniach reprezentacji – m.in. Stelios Andreou, Maciej Kikolski i Antoni Klukowski.
Rewolucja? Na razie jej nie widać
Patryk Czubak zdaje się, że nie stawia na rewolucję. Wydaje się, że realizuje on plan opracowany jeszcze przez Željko Sopića, swojego poprzednika, którego był asystentem. Wprowadzenie zmian rozciągnięto więc w czasie, a nowy trener chce stopniowo ocenić efekty pracy zawodników.
Na ostateczne wnioski przyjdzie jednak poczekać. Widzew wkrótce zmierzy się nie tylko z Arką, ale także w Pucharze Polski z Termaliką, a później czekają go wymagające mecze ligowe z Rakowem, Radomiakiem czy Legią. Kibice liczą, że indywidualny plan treningowy przełoży się na formę drużyny, choć na razie przeważa zaskoczenie i niepewność.

