Selekcjoner Jan Urban podjął jedną z pierwszych kontrowersyjnych decyzji personalnych od momentu zastąpienia Michała Probierza na ławce trenerskiej reprezentacji Polski. W obliczu kontuzji w zespole, trener zdecydował się awaryjnie dowołać Bartosza Bereszyńskiego na listopadowe mecze eliminacji mistrzostw świata z Holandią i Maltą. Postawienie właśnie na tego zawodnika wywołało w sieci niemałe zamieszanie.

Zaskoczenie zamiast spokoju
Decyzja o powrocie 33-letniego obrońcy do reprezentacji Polski spotkała się z negatywnymi reakcjami, głównie ze względu na jego obecną sytuację klubową. Bereszyński w sezonie 2025/2026 reprezentuje barwy Palermo, występującego na zapleczu włoskiej ekstraklasy (Serie B). Do tej pory wystąpił tam zaledwie w sześciu meczach, przeważnie wchodząc z ławki rezerwowych, a jego forma oceniana jest jako przeciętna. Niedawno zapisał na swoim koncie pechowe samobójcze trafienie w meczu z Modeną.
W opinii publicznej natychmiast pojawiły się pytania, dlaczego Jan Urban nie zdecydował się postawić na Sebastiana Walukiewicza. Młodszy obrońca jest podstawowym zawodnikiem Sassuolo i zbiera doświadczenie na poziomie Serie A, co zdaniem wielu komentatorów, w tym Michała Pola, powinno być kluczowym argumentem przemawiającym za jego powołaniem.
Wybór Bereszyńskiego, mimo jego doświadczenia i statusu „zadaniowca”, jest postrzegany jako postawienie na sprawdzoną przeszłość kosztem aktualnej dyspozycji sportowej. Sam Bereszyński, choć doceniany przez trenera klubowego Filippo Inzaghiego, publicznie przyznawał, że droga do kadry wiedzie przez regularną grę.
Plaga kontuzji jako argument łagodzący
Selekcjoner znalazł się w bardzo trudnej sytuacji kadrowej. Awaryjne powołanie dla obrońcy Palermo jest bezpośrednią konsekwencją urazów, które wykluczyły z gry kilku kluczowych zawodników. Najpoważniejszym osłabieniem jest absencja Jana Bednarka. Stoper FC Porto doznał naciągnięcia więzadła w kolanie podczas starcia w meczu ligowym z Famalicao i musi pauzować przez około trzy tygodnie.
Problemy zdrowotne nie ominęły również formacji ofensywnej – Krzysztof Piątek zmaga się z naciągnięciem mięśnia przywodziciela długiego. Ze zgrupowania wypadł także bramkarz Łukasz Skorupski. Jan Urban stanął więc przed koniecznością szybkiego uzupełnienia składu, sięgając po zawodnika, którego doskonale zna, ale który obecnie znajduje się daleki od optymalnej formy meczowej.

