Działacze Besiktasu w ostrym oświadczeniu wypunktowali błędy sędziowskie z ostatniej kolejki tureckiej ekstraklasy. Podważają jednocześnie fundamenty systemu VAR, sugerując, że technologia służy obecnie do manipulowania wynikami poprzez niejasne linie i subiektywne interpretacje arbitrów.

Iluzja sprawiedliwości w świecie piłki nożnej
To, co wydarzyło się w 15. kolejce Super Lig, wydaje się wpisywać w narastającą na całym świecie falę krytyki wobec sędziowania wideo. Kibice i kluby coraz głośniej alarmują, że VAR – zamiast eliminować błędy – stał się narzędziem, które daje ogromne pole do nadużyć. O wyniku meczu często decydują milimetry przy liniach spalonego wyznaczanych w kontrowersyjnych okolicznościach lub interpretacja sędziego, który mimo powtórek „nie widzi” ewidentnych przewinień. Besiktas w swoim komunikacie uderzył właśnie w te czułe punkty, zarzucając sędziemu VAR, Halilowi Umutowi Melerow jawną wrogość wobec klubu ze Stambułu.
Według Besiktasu zespół techniczny był „niezdolny nawet do narysowania linii spalonego”, co bezpośrednio przyczyniło się do uznania gola dla rywali. Równie wiele kontrowersji wzbudziła sytuacja z Jotą Silvą, któremu sędziowie nie przyznali rzutu karnego, mimo że zdaniem klubu faul był oczywisty. Oberwało się także sędziemu głównemu, Kadirowi Saglamowi, za bierność wobec taktyki Gaziantep polegającej na grze na czas. Władze klubu sugerują wprost: obecny system weryfikacji to fikcja, a decyzje podejmowane przed monitorami wypaczają wyniki sportowej rywalizacji.
„Wieś bez psów” – czas na rozliczenia
Oskarżenia o błędy sędziowskie to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Besiktas wytoczył ciężkie działa przeciwko samemu prezesowi Tureckiej Federacji Piłkarskiej, Ibrahimowi Haciosmanoglu, wytykając mu niespełnione obietnice. Przypomniano jego niedawne słowa z telewizyjnego wywiadu: „Znaleźli wieś bez psów i chodzą bez kijów. Jak tylko wrócę, rozliczę się ze wszystkimi”.
W oświadczeniu padają ostre pytania retoryczne, chociażby o to, kiedy prezes zamierza przejść od słów do czynów i przeprowadzić zapowiadane czystki. Besiktas domaga się natychmiastowych odpowiedzi i działań, wskazując, że bierność federacji jest współwinna obecnemu stanowi rzeczy.
Jeśli Haciosmanoglu nie zareaguje na ten apel, konflikt może eskalować, bo problem braku zaufania do arbitrów i technologii VAR dotyczy już nie tylko jednego meczu, ale całej ligi.

