Zinedine Zidane szykuje się do powrotu na ławkę trenerską, a jego cel jest jasny – reprezentacja Francji. Legendarny piłkarz i trener Realu Madryt czeka cierpliwie na zakończenie mundialu 2026, by objąć kadrę narodową po Didierze Deschampsie. Wszystkie oferty klubowe trafiają w próżnię, bo Zizou ma plan i nie zamierza ryzykować swojego prestiżu.

W skrócie:
- Zidane zostanie nowym selekcjonerem Francji po mundialu 2026, gdy Deschamps zakończy swoją misję
- Obecny trener kadry szuka już posady w Arabii Saudyjskiej, co potwierdza zbliżające się zmiany
- Powrót do Realu Madryt nie wchodzi w grę, mimo plotek o alternatywie dla Xabiego Alonso
Francja czeka na swojego króla
Zinedine Zidane nie ukrywa już swojej radości na widok ławek trenerskich. Jego ostatnie publiczne wystąpienia pokazują człowieka gotowego do powrotu, choć nie na warunkach desperata. Jak donosi prasa francuska, jego desant na stanowisko selekcjonera to tylko kwestia czasu – konkretnie momentu, gdy mundial 2026 dobiegnie końca.
To nie jest żadna nowość w kuluarach. Deschamps sam wyznaczył sobie datę przydatności, a jego agenci już teraz rozglądają się po saudyjskichligach. Obecny szef kadry wie, że tytuł mistrza świata z Rosji i wicemistrzostwo z Kataru to przepustka do najlepiej płatnych posad na Bliskim Wschodzie. Nie będzie miało znaczenia, jak wypadnie na kolejnym mundialu – jego CV już jest wystarczająco imponujące dla szejków gotowych sypać pieniędzmi.
Ciekawe, że w ostatnich dniach pojawiły się plotki o powrocie Zidane’a do Realu Madryt jako alternatywy dla Xabiego Alonso. Nic bardziej mylnego. Relacje między klubem a legendarnym Francuzem są dobre, ale od dobrej atmosfery do zawodowego związku dzieli je przepaść. Ani wiosną, ani teraz w Madrycie nie rozważano żadnej zmiany na ławce.
Prestiż ważniejszy niż pieniądze
Historia trenerskiej kariery Zidane’a jest krótka, ale jakże efektowna. Castilla, potem Real Madryt – i trzy Ligi Mistrzów. Tylko Carlo Ancelotti może się pochwalić takim osiągnięciem z Królewskimi, dorzucając do tego triumfy z Milanem. To robi wrażenie i tłumaczy, dlaczego Zizou odmawia jednej lukratywnej oferty za drugą.
„Wkrótce wrócę do trenowania” – powiedział ostatnio Zidane, potwierdzając, że jego powrót jest bliski.
Francuz mógł już dawno objąć któryś z topowych klubów, zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym. Ale wybrał czekanie. Dlaczego? Bo rozumie wartość prestiżu. Przejęcie zespołu w kryzysie, ratowanie tonącego okrętu czy eksperymentowanie z mniej znanymi markami mogłoby zaszkodzić jego renomie. A tego Zidane nie może sobie pozwolić.
Narodowy bohater wraca do domu
Dla Francuzów Zidane to coś więcej niż były piłkarz czy trener. To ikona, symbol, żywa legenda. Jego objęcie kadry narodowej będzie wydarzeniem na skalę światową, jak sugeruje Christophe Dugarry:
„Sprawa Zidane’a stanie się wydarzeniem światowym” – stwierdził były reprezentant Francji.
I trudno się z tym nie zgodzić. Kiedy Zidane pojawi się na ławce Les Bleus, stadiony będą pękać w szwach, a media na całym świecie będą transmitować każdy jego ruch. To nie będzie zwykła zmiana szkoleniowca – to będzie koronacja króla, który wraca do swojego królestwa.
Cała operacja jest starannie zaplanowana. Deschamps przygotowuje swoje odejście, Zidane odmawia wszystkich propozycji, a Federacja Francuska wie, że ma asa w rękawie. Mundial 2026 będzie łabędzim śpiewem jednego trenera i preludium do ery drugiego. Francja czeka, Zidane czeka – a cały futbolowy świat będzie obserwował ten transfer z zapartym tchem.

