Saga transferowa z udziałem Ibrahimy Konaté nabiera tempa. Liverpool pokazał karty i ustalił konkretną cenę za swojego francuskiego obrońcę – 50 milionów euro. Problem w tym, że sam zawodnik jasno daje do zrozumienia, że jest zainteresowany tylko jednym kierunkiem – Realem Madryt. Królewscy z kolei nie zamierzają przepłacać i oferują zaledwie 20-25 milionów euro za piłkarza, którego kontrakt wygasa w 2026 roku.

W skrócie:
- Liverpool żąda 50 milionów euro za Konaté, podczas gdy Real Madryt oferuje tylko 20-25 milionów
- Francuski obrońca dwukrotnie odrzucił propozycje przedłużenia kontraktu i jasno komunikuje, że chce tylko do Realu
- Liverpool stoi przed dylematem: sprzedać zawodnika teraz za mniejszą kwotę czy ryzykować utratę go za darmo w 2026 roku
Poker transferowy o gwiazdę Liverpoolu
Kto chce Konaté tego lata, musi wyłożyć 50 milionów euro. Tak jasno i bezpośrednio komunikuje Liverpool. Być może to blef, zagrywka negocjacyjna czy samooszukiwanie się – ale takie stanowisko klub zajmuje na 15 lipca. Największym problemem Liverpoolu jest to, że wszystko przemawia przeciwko nim: Ibrahima odmawia przedłużenia kontraktu, jego umowa wygasa w 2026 roku, a sam zawodnik przekazał, że jeśli miałby odejść tego lata, to tylko do Realu Madryt. To prawie jak szach-mat. Równanie daje jednoznaczny wynik – biały i z Ligą Mistrzów w herbie. Ale Liverpool nie drży w swojej pokerowej twarzy: tego lata – 50 milionów euro albo zostaje.
Od tego momentu rynek transferowy jest otwarty. Ale mocno ograniczony, oczywiście. Liverpool jest gotowy sprzedać zawodnika… ale jeśli piłkarz akceptuje transfer tylko do jednego klubu, operacja upraszcza się do ekstremum. Sprzedać go do Realu Madryt lub ryzykować stratę za darmo w 2026 roku. Na dzień dzisiejszy, nie ma innych opcji. Gdzie tkwi problem? W tym, że z Madrytu płyną sygnały o gotowości zaoferowania jedynie 20-25 milionów euro. „Bierzesz albo zostawiasz, Liverpool” – tak wygląda partia w tym momencie; dwie kwoty bardzo od siebie oddalone. Wszystko wskazuje więc na to, że transfer dojdzie do skutku dopiero w 2026 roku.
„Formuła Salah” czy potężne wzmocnienie Królewskich?
Liverpool rozważa również zastosowanie „formuły Salah” – być odważnym pomimo ryzyka. Zaakceptować, że zawodnik wejdzie w ostatni rok kontraktu i przekonać go w trakcie sezonu do pozostania. To strategia, która zadziałała w tym sezonie z Van Dijkiem i Salahem – w listopadzie Egipcjanin miał praktycznie jedną nogę poza klubem, a w kwietniu podpisał nowy kontrakt. Ludzi czasem można przekonać. Ale ceną jest podjęcie ryzyka.
Konaté to prawdziwy gigant w defensywie – mierzy 1,94 m wzrostu, jest niezwykle silny fizycznie i znakomity w pojedynkach jeden na jednego. Ma 26 lat i rozegrał już 19 oficjalnych meczów w reprezentacji Francji. Jego słabsze strony to brak szybkości i techniki z piłką, ale ma potencjał na galaktycznego obrońcę. Co szczególnie podoba się w Madrycie – w RB Lipsk grał w systemie z trzema środkowymi obrońcami, czując się bardzo komfortowo jako centralny z tej trójki.
Problem dla Realu? W przypadku transferu tego lata, powstałby nadmiar środkowych obrońców: Huijsen, Konaté, Militao, Rüdiger, Alaba i Asencio. Sześciu to tłum. Operacja była planowana na 2026 rok, kiedy to kontrakty Alaby i Rüdigera wygasają. Ale czasami nie wybiera się momentu. I jeśli teraz można sprowadzić zawodnika za 20-25 milionów euro, w Madrycie by to podpisali. Jeśli nie, poczekają do przyszłego lata.
Kto wygra ten transferowy poker? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – Konaté marzy o białej koszulce, a Liverpool nie zamierza tracić na tym interesie.

