Marek Papszun przejął stery w Legii Warszawa tuż przed Bożym Narodzeniem, błyskawicznie przystępując do przebudowy struktur sportowych i wywołując niepokój wśród dotychczasowych pracowników klubu. Bezkompromisowe podejście nowego szkoleniowca, który odrzuca dbanie o satysfakcję piłkarzy na rzecz bezwzględnego wykonywania obowiązków, zwiastuje głębokie zmiany personalne w sztabie szkoleniowym.

Świąteczna rewolucja w Warszawie. Papszun nie czekał na nowy rok i zaczął czystki
Choć formalne przejęcie zespołu nastąpiło w okresie przedświątecznym, Marek Papszun zrezygnował z dłuższego odpoczynku, natychmiastowo wdrażając swój plan pracy. Pierwszą ofiarą nowej wizji padli Grzegorz Mokry oraz Arkadiusz Malarz, którzy mają znaleźć się poza pionem szkoleniowym pierwszej drużyny.
Nieoficjalnie mówi się, że lista osób zagrożonych „wypadnięciem z obiegu” jest znacznie dłuższa, co wywołuje wyraźne napięcie wewnątrz klubu. Papszun słynie bowiem z rygorystycznego egzekwowania zaleceń – każde uchybienie lub brak pełnego zaangażowania skutkuje natychmiastowym poszukiwaniem nowego współpracownika.
Zgodnie z doniesieniami, trzon nowego sztabu mają stworzyć zaufani ludzie trenera, znani z jego poprzedniego miejsca pracy. Do Warszawy mają trafić Artur Węska w roli asystenta, Michał Garnys jako trener przygotowania fizycznego, Paweł Frelik odpowiedzialny za przygotowanie mentalne oraz analityk Łukasz Cebula. Nowym trenerem bramkarzy ma zostać Maciej Kowal. Oficjalne ogłoszenie tych nazwisk nastąpi jednak dopiero po Nowym Roku, co wynika z trwających do końca grudnia okresów wypowiedzenia ich obecnych umów.
Fundamentem działań Marka Papszuna pozostaje jego bezwzględna filozofia zawodowstwa, którą najlepiej oddają często przypominane w mediach słowa: „A pani w Biedronce się podoba praca na kasie? Pani ma wykonywać pracę, której się podjęła. Nie chodzi o to, żeby się podobało”.
Papszun otwarcie krytykuje postawę trenerów, którzy ulegają presji piłkarzy i organizują zajęcia pod ich upodobania. Zdaniem nowego opiekuna Legii, trening to miejsce pracy, gdzie wykonuje się polecenia, a nie realizuje własne rozrywki. Ta stanowczość i odcięcie się od sentymentów stanowią jasny sygnał dla graczy z Łazienkowskiej: czas na pełne podporządkowanie się nowym rygorom, gdzie wyniki stoją ponad komfortem zespołu.

