Dyskusja o przyszłości Klubowych Mistrzostw Świata znowu nabiera tempa. Coraz częściej pojawiają się głosy, że obecna formuła turnieju nie odpowiada realiom współczesnego futbolu i wymaga odświeżenia. Do grona zwolenników reform dołączył Real Madryt, który otwarcie zaproponował zmiany mające zwiększyć rangę rozgrywek.

Więcej drużyn, ale tylko dwie z jednego kraju?
Hiszpański klub sugeruje, by mundial klubów odbywał się co dwa lata, a nie jak dotychczas co cztery. Drugą istotną propozycją jest poszerzenie stawki do 48 drużyn. Zdaniem działaczy Realu to właśnie większa liczba uczestników mogłaby sprawić, że turniej zyska globalny wymiar i przyciągnie nie tylko kibiców, ale też sponsorów oraz nowe rynki.
Pomysł nie został zignorowany. Poparcie dla takiej reformy wyraził m.in. Liverpool, który nie zakwalifikował się do obecnej edycji. Według doniesień mediów FIFA rozważa także zniesienie dotychczasowego ograniczenia, które pozwalało na udział maksymalnie dwóm klubom z jednego kraju. To mogłoby otworzyć drogę dla większej liczby przedstawicieli najsilniejszych lig Europy.
Brak miejsca dla obrońcy tytułu?
Najwięcej emocji budzi jednak sytuacja Chelsea, która niedawno sięgnęła po Klubowe Mistrzostwo Świata. W teorii londyńczycy powinni cieszyć się tym tytułem aż do kolejnej edycji turnieju, ale przepisy nie przewidują automatycznej kwalifikacji dla obrońcy trofeum.
Według informacji „The Times”, FIFA rozważa wyjątek i przyznanie Chelsea miejsca w następnym turnieju jako aktualnemu mistrzowi świata. Taka decyzja byłaby bezprecedensowa i z pewnością wywołałaby gorącą dyskusję, czy nie faworyzuje to zbyt mocno drużyn z Premier League kosztem klubów z innych kontynentów.

