Paris Saint-Germain wraca do tematu wzmocnienia defensywy i ponownie wycelowało w Edmonda Tapsobę z Bayeru Leverkusen. Jednak realizacja tego transferu stoi pod znakiem zapytania z powodu wątpliwości samego zawodnika oraz nieustępliwej postawy niemieckiego klubu, który odmawia wszelkich negocjacji.

W skrócie:
- PSG oferuje 50 milionów euro za 26-letniego stopera Bayeru Leverkusen
- Tapsoba obawia się braku regularnej gry w rywalizacji z Marquinhosem i Pacho
- Leverkusen kategorycznie odmawia sprzedaży i nie odpowiada na zapytania z Paryża
Czas gry i wielka wątpliwość Tapsoby
Edmond Tapsoba znajduje się w sytuacji, której wielu piłkarzy by pozazdrościło – jest pożądany przez jednego z najbogatszych klubów Europy. Problem w tym, że 26-letni obrońca reprezentacji Burkiny Faso doskonale zdaje sobie sprawę z realiów Parc des Princes. Luis Enrique ma do dyspozycji nieomylnego kapitana Marquinhosa oraz Williana Pacho, który od swojego przybycia latem 2024 roku za 40 milionów euro z Eintracht Frankfurt stał się fundamentem defensywy mistrzów Francji. Duet ten zapewnił PSG triumf w Lidze Mistrzów w sezonie 2024/25, a Ekwadorczyk właśnie przedłuża kontrakt do 2030 roku.
Tapsoba doskonale pamięta własne słowa z 2020 roku, kiedy przed przeprowadzką do Bundesligi mówił o Premier League. „Przeprowadzka do klubu, gdzie niekoniecznie grałbym dużo meczów na początku, może nie być najlepszym pomysłem” – deklarował wówczas. Pięć lat później znajduje się w identycznej sytuacji, tyle że oferta pochodzi z Paryża. W Bayerze Leverkusen rozegrał w obecnym sezonie 29 meczów w Bundeslidze, będąc absolutnie niekwestionowanym filarem defensywy. Przeprowadzka do PSG oznaczałaby najprawdopodobniej rolę zmiennika, co dla zawodnika zarabiającego 108 846 euro tygodniowo i będącego w szczytowej formie jest nie do zaakceptowania.
Niemiecki mur nie do przeskoczenia
Bayer Leverkusen konsekwentnie stosuje taktykę zamkniętych drzwi wobec wszystkich klubów zainteresowanych Tapsobą. Według najnowszych doniesień niemieckich mediów, club z BayAreny w ogóle nie odpowiada na zapytania PSG, co stawia paryżan w niezręcznej sytuacji. Aptekarze nie zamierzają wchodzić w żadne negocjacje – jedyną drogą dla PSG byłoby aktywowanie klauzuli wykupu, której wysokość wynosi zawrotne 100 milionów euro. To kwota dwukrotnie wyższa niż oficjalne doniesienia o 50 milionach, którymi rzekomo dysponuje klub z Paryża.
Stanowisko Leverkusen nie dziwi po rewelacyjnym sezonie 2023/24, kiedy to zdobyli historyczne mistrzostwo Niemiec oraz Puchar kraju. Tapsoba był jednym z architektów tego sukcesu, notując 29 występów ligowych z 7 czystymi kontami. Jego defensywne statystyki robią wrażenie – 81 wygranych starć, 70 przechwyceń i 37 zablokowanych strzałów w obecnym sezonie plasują go w czołówce środkowych obrońców Bundesligi. Niemiecka prasa porównuje go do Jerome’a Boatenga ze względu na szybkość, siłę i umiejętność rozegrania piłki, a sam zawodnik inspiruje się stylem gry Johna Stonesa, Pera Mertesackera i Virgila van Dijka.
Paradoks PSG – problem własnej roboty
Sytuacja Paris Saint-Germain przypomina klasyczny przykład złego planowania transferowego. Klub desperacko szuka wzmocnienia linii obrony, ale sam sobie uprzykrzył życie, nie potrafiąc rozwiązać problemu Milana Skriniara. Słowak, sprowadzony w 2023 roku jako gwiazda z Interu Mediolan, kompletnie nie wpisał się w wymagania Luisa Enrique i teraz stał się balastem finansowym. Jego wysokie zarobki obciążają budżet klubu, który i tak jest pod lupą organów odpowiedzialnych za fair play finansowe.
PSG otrzymało oficjalne oferty z Anglii, Włoch i od Galatasaray, ale żądana kwota 35 milionów euro wciąż nie została osiągnięta. Dopóki Skriniar nie opuści klubu, władze PSG nie mogą ruszyć z ofensywą na rynku transferowym. To błędne koło – bez sprzedaży nie ma kupna, a każdy kolejny dzień zwłoki oddala możliwość sprowadzenia nowego obrońcy. Luis Campos i Luis Enrique mają świadomość, że brak głębi kadry w defensywie może ich kosztować w kluczowych momentach sezonu, szczególnie w rozgrywkach europejskich.
Tapsoba pozostaje na liście życzeń PSG od czerwca 2024, kiedy to po raz pierwszy zintensyfikowano rozmowy. Wówczas zawodnik wyraził zadowolenie z pobytu w Leverkusen i nie zdecydował się na zmianę otoczenia. Teraz, pół roku później, historia się powtarza. Różnica polega na tym, że Bayer jeszcze bardziej utwierdził się w przekonaniu, że nie może pozwolić sobie na utratę jednego z kluczowych zawodników. Transfer burkinabskiego obrońcy wydaje się mrzonką, chyba że PSG zdecyduje się na prawdziwy finansowy szturm i aktywuje klauzulę wykupu. Jednak biorąc pod uwagę obecną sytuację budżetową klubu, taki scenariusz graniczy z fantastyką.

