Widzew na początku marca zmierzy się w ćwierćfinale Pucharu Polski z GKS-em Katowice. Mimo że do spotkania jeszcze wiele czasu, od razu po losowaniu w łódzkim środowisku pojawia się nietypowa prośba. Chodzi o ciążącą na klubie wyjazdową klątwę.

Wyjazd tak, ale nie pociągiem specjalnym
W sieci momentalnie zaroiło się od komentarzy sugerujących osobom decyzyjnym rezygnację z organizacji pociągu specjalnego do Katowic. Źródłem tych obaw jest pewna statystyka: odkąd Widzew powrócił do Ekstraklasy, drużynie nie udało się wygrać ani jednego spotkania, na które zorganizowano taki właśnie transport.
Dostępne dane są bezlitosne – bilans meczów z udziałem pociągu specjalnego to zero zwycięstw. Choć w analizowanym okresie łodzianie odnosili sukcesy na wyjazdach, a kibice nie zawodzili swoją obecnością, to triumfy te nigdy nie miały miejsca, gdy fani podróżowali pociągami. Właśnie dlatego środowisko fanów traktuje tę zależność jako swoistą „klątwę”, która może zagrozić awansowi do półfinału i walki o miejsce w finałowej potyczce na Stadionie Narodowym.
Gospodarzem marcowego starcia będzie GKS Katowice, co wynika z regulaminu rozgrywek – przy parze z tego samego poziomu ligowego decyduje kolejność wylosowania, a GieKSa została wyciągnięta z koszyka jako pierwsza.
Paradoksalnie, pomimo obaw związanych z transportem, czysto sportowa historia rywalizacji na Górnym Śląsku jest dla gości bardzo korzystna. Stadion przy ulicy Bukowej w ostatnich latach był dla Widzewa przyjaznym terenem. GKS po raz ostatni pokonał u siebie łódzki zespół aż 11 lat temu. Nowsza historia bezpośrednich potyczek w Katowicach obejmuje trzy spotkania, z których dwa zakończyły się podziałem punktów, a jedno wygraną przyjezdnych.

