Nikola Grbić, obecny trener reprezentacji Polski siatkarzy, obchodził niedawno swoje 52. urodziny w dniu wylotu kadry na mistrzostwa świata na Filipinach. Skromny i stroniący od rozgłosu Serb wyraźnie czuł się nieswojo, gdy zawodnicy śpiewali mu „Sto lat”. Ta sytuacja doskonale odzwierciedla charakter człowieka, który mimo ogromnych sukcesów zarówno w roli zawodnika, jak i trenera, woli pozostawać w cieniu swoich podopiecznych.

W skrócie:
- Nikola Grbić jako zawodnik pozbawił młodego Wilfredo Leona marzeń o złotym medalu w 2002 roku
- Po latach ich drogi ponownie się przecięły – tym razem obaj reprezentują polskie barwy
- Zarówno trenera, jak i zawodnika łączy jedno wielkie pragnienie – zdobycie złotego medalu mistrzostw świata
Od boiskowych wrogów do wspólnej misji
Historia relacji Nikoli Grbicia i Wilfredo Leona sięga 2002 roku, kiedy to młodziutki Leon, występujący wówczas w barwach kubańskich, musiał uznać wyższość Jugosławii dowodzonej przez świetnego rozgrywającego – Nikolę Grbicia. Dla Leona była to bolesna porażka, która na długo pozostała w jego pamięci. Serb wraz ze swoją drużyną pozbawił Kubańczyka szansy na spełnienie marzeń o złotym medalu.
Los bywa jednak przewrotny. Po latach ich drogi ponownie się skrzyżowały, ale w zupełnie innych okolicznościach. Grbić, już jako uznany trener, objął stery reprezentacji Polski, w której jedną z głównych gwiazd jest właśnie Wilfredo Leon – obecnie jeden z najlepszych siatkarzy świata. Dawny boiskowy rywal stał się mentorem i przewodnikiem.
Mistrz, który nie lubi blasku reflektorów
Nikola Grbić to postać, której dorobek sportowy budzi szacunek. Jako zawodnik sięgnął po mistrzostwo olimpijskie i Europy, dwukrotnie triumfował w Lidze Mistrzów. Jego kariera trenerska również usłana jest sukcesami – poprowadził ZAKS-ę Kędzierzyn-Koźle do zwycięstwa w Champions League, a z reprezentacją Serbii wywalczył triumf w Lidze Światowej oraz brązowy medal mistrzostw Europy.
Mimo tych wszystkich osiągnięć, Serb pozostaje człowiekiem niezwykle skromnym. Gdy podczas urodzin na warszawskim lotnisku zespół zaintonował „Sto lat”, na twarzy Grbicia pojawiło się wyraźne zakłopotanie. Nie lubi być w centrum uwagi, choć paradoksalnie jego pozycja w świecie siatkówki sprawia, że trudno mu pozostać w cieniu.
Wspólny cel – złoto dla Polski
Dziś Grbicia i Leona łączy jedno pragnienie – doprowadzenie reprezentacji Polski do mistrzostwa świata. Dla trenera byłoby to ukoronowanie znakomitej pracy, jaką wykonał z polską kadrą. Dla Leona natomiast szansa na zdobycie upragnionego złota, które przed laty odebrał mu właśnie Grbić.
Ta historia zatacza swoiste koło. Dawni rywale, dzisiaj sojusznicy, wspólnie pracują na sukces biało-czerwonych. Ich relacja to dowód na to, jak sport potrafi łączyć ludzi ponad podziałami i dawać drugą szansę. Zarówno Grbić, jak i Leon doskonale wiedzą, że tylko ciężka praca i pełne zaangażowanie mogą przynieść upragniony sukces.
Polscy kibice mają nadzieję, że ta wyjątkowa symbioza przyniesie efekt w postaci złotego medalu. A wtedy historia, która zaczęła się od zawodu i niespełnionych marzeń w 2002 roku, znajdzie swoje szczęśliwe zakończenie dwie dekady później.
Źródło: Przegląd Sportowy

