Historia Darii Dalidowicz to opowieść o ucieczce przed reżimem, sportowej determinacji i nadziei na nowy start. 21-letnia biathlonistka, która musiała opuścić Białoruś z powodu represji wobec swojego ojca, właśnie zadebiutowała w Pucharze Świata. Teraz wraz z rodziną planuje złożyć wniosek o polskie obywatelstwo i liczy na szybką decyzję prezydenta Karola Nawrockiego.
W skrócie:
- Daria Dalidowicz uciekła z Białorusi w 2022 roku po represjach wobec ojca, siedmiokrotnego olimpijczyka
- Zadebiutowała w seniorskim Pucharze Świata jako pierwsza biathlonistka reprezentująca uchodźców
- Rodzina planuje złożyć wniosek o polskie obywatelstwo po czterech latach życia w Polsce
Ucieczka przed reżimem Łukaszenki
Rok 2022 przyniósł dramatyczną zmianę w życiu rodziny Dalidowiczów. Siarhiej Dalidowicz, legenda białoruskich biegów narciarskich i siedmiokrotny olimpijczyk, zapłacił wysoką cenę za swoją działalność opozycyjną po sfałszowanych wyborach w 2020 roku. Konsekwencje spadły również na jego córkę Darię, która w tamtym czasie miała zaledwie 19 lat.
Młoda biegaczka narciarska została zdyskwalifikowana, zablokowano jej kod FIS, co oznaczało koniec marzeń o starcie na igrzyskach olimpijskich w Pekinie. Rodzina stanęła przed wyborem, wyjazd z kraju stał się jedynym rozwiązaniem. Polska okazała się bezpieczną przystanią dla prześladowanych przez reżim Alaksandra Łukaszenki.
Po przyjeździe do Polski rodzina osiedliła się w Kościelisku, malowniczej miejscowości u podnóża Tatr. W pierwszych, najtrudniejszych miesiącach ogromne wsparcie okazała im Justyna Kowalczyk-Tekieli, polska mistrzyni olimpijska. To właśnie dzięki jej pomocy Daria mogła kontynuować sportową karierę.
Od biegów narciarskich do biathlonu
Daria trafiła do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem, gdzie podjęła odważną decyzję o zmianie dyscypliny. Z biegów narciarskich przeszła do biathlonu, co wymagało opanowania zupełnie nowych umiejętności, przede wszystkim strzelania. Dziś reprezentuje barwy UKS 15 Jelenia Góra i trenuje w Polsce.
Brak obywatelstwa stał się jednak poważną przeszkodą. Dalidowicz nie mogła reprezentować Polski, mimo że od lat trenuje w naszym kraju. Startowała jako reprezentantka uchodźców, przechodząc do historii jako pierwsza biathlonistka rywalizująca w tej formule. Dopiero w 2025 roku Międzynarodowa Unia Biathlonu zmieniła przepisy, umożliwiając jej starty w Pucharze Świata juniorów, a następnie w rywalizacji seniorskiej.
Kilka dni temu w Oberhofie Daria zadebiutowała w seniorskim Pucharze Świata, zajmując 68. miejsce w sprincie. "Zadebiutowałam w Pucharze Świata i bardzo się cieszę, że w ogóle mogę startować. Atmosfera była niesamowita, było bardzo głośno", mówiła w rozmowie z Interia Sport. Start był spontaniczny, dzika karta wpłynęła dosłownie na dzień przed zawodami, ale młoda zawodniczka wykorzystała szansę.
Nadzieja na polskie obywatelstwo
Po czterech latach życia i pracy w Polsce rodzina Dalidowiczów jest gotowa do kolejnego kroku. Chcą złożyć wniosek o nadanie polskiego obywatelstwa, co otworzyłoby przed Darią zupełnie nowe możliwości sportowe. "Mamy już wszystko przygotowane. Chcemy złożyć wniosek razem, całą rodziną", przyznała zawodniczka.
Decyzja o nadaniu obywatelstwa leży w gestii prezydenta. Daria liczy, że Karol Nawrocki, który niedawno objął urząd, szybko rozpatrzy ich wniosek. Polskie obywatelstwo pozwoliłoby jej nie tylko reprezentować biało-czerwone barwy w zawodach międzynarodowych, ale także wystartować na igrzyskach olimpijskich jako Polka.
Młoda biathlonistka nie ukrywa, że chce na stałe związać swoją sportową przyszłość z Polską. To tutaj znalazła bezpieczeństwo, wsparcie i możliwość rozwoju. Teraz czeka na formalności, które pozwolą jej oficjalnie reprezentować kraj, który stał się jej drugim domem. Rodzina Dalidowiczów przygotowuje komplet dokumentów, a sama zawodniczka kontynuuje treningi, licząc na kolejne starty w Pucharze Świata.
