Miał być ratunkiem dla prawej obrony Realu Madryt po poważnej kontuzji Daniego Carvajala. Trent Alexander-Arnold, gwiazdor Liverpoolu, który przybył na Santiago Bernabeu jako jedno z najgłośniejszych letnich wzmocnień, rozczarowuje na całej linii. Po siedmiu spotkaniach w barwach Królewskich kibice i eksperci nie kryją rozczarowania poziomem prezentowanym przez angielskiego obrońcę. Jego występy wywołują falę krytyki, a niektórzy określają jego transfer wręcz jako „tragedię”.

W skrócie:
- Alexander-Arnold zagrał w 6 z 7 meczów Realu Madryt, ale jego występy nie przekonują kibiców ani ekspertów.
- Anglik ma problemy z adaptacją do stylu gry – nie wspiera skrzydłowych, preferuje grę do środka i ma problemy defensywne.
- Powracający po kontuzji Dani Carvajal imponuje formą i został mianowany kapitanem zespołu, co może zepchnąć Anglika na ławkę rezerwowych.
„To tragedia” – madryccy kibice bezlitośni dla Anglika
Transfer Alexandra-Arnolda miał być rozwiązaniem problemu prawej obrony Realu Madryt. Po poważnej kontuzji Carvajala, która wykluczyła go z gry na cały poprzedni sezon, Lucas Vázquez nie spełnił oczekiwań na tej pozycji. Sprowadzenie angielskiego defensora, i to bez kwoty odstępnego, wydawało się idealnym rozwiązaniem. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna.
Anglik zagrał w sześciu z siedmiu meczów Realu od momentu dołączenia do klubu, ale jego występy pozostawiają wiele do życzenia. Nie dubluje skrzydłowych, preferuje grę do środka zamiast dawać głębię na flance. Nadużywa podań i rzadko podejmuje ryzyko w pojedynkach jeden na jeden, a w defensywie wykazuje spore braki. W klubie tłumaczą słabe występy trudnościami z aklimatyzacją w nowym otoczeniu i nie wywierają na nim presji, licząc, że z czasem odnajdzie formę, która uczyniła go jednym z najlepszych zawodników Premier League.
Madryccy kibice są jednak mniej cierpliwi. Coto Matamoro, zagorzały sympatyk Królewskich, nie przebierał w słowach komentując grę Anglika:
„To, co pokazuje Arnold, to tragedia. Nie wyobrażam sobie, co nas jeszcze czeka z nim w składzie. To transfer zrobiony na łapu-capu, nie rozumiem tego. Nie wnosi absolutnie nic. Jeśli tak dalej pójdzie, Carvajal będzie pierwszym wyborem”.
Powrót kapitana – Carvajal odzyskuje swoją pozycję
Xabi Alonso nie ukrywa, że liczy na doświadczonego Carvajala, który po długiej przerwie spowodowanej kontuzją wrócił do gry w meczu z Osasuną, rozgrywając 22 minuty. Trener Realu tak opisał jego wkład: „Nie tylko pomaga na boisku, ale także mentalnie. Jest kapitanem, bierze na siebie dużą odpowiedzialność. Ma ogromne doświadczenie na Bernabéu, w europejskich rozgrywkach i w LaLiga. Wie, czego potrzeba, żeby wygrywać, a przekazywanie tego będzie fundamentalne. Carvajal jest już z nami”.
Sam Carvajal, który w wieku 33 lat rozpoczyna swoją trzynastą kampanię w pierwszym zespole (trafił do akademii klubu w 2002 roku), przyjmuje konkurencję i cieszy się z dodatkowego wsparcia na prawej flance, które pozwoli mu lepiej gospodarować siłami.
„Bycie kapitanem jest dla mnie bardzo ważne. Mam nadzieję, że będę pełnił tę rolę z dumą, ale także z wielkim szacunkiem dla wszystkich kolegów z drużyny, starając się budować zwycięski zespół” – powiedział hiszpański obrońca.
Wszystko wskazuje na to, że powrót Carvajala ułatwi Xabiemu Alonso podejmowanie decyzji personalnych. Jeśli Alexander-Arnold nie poprawi drastycznie swojej formy, może spodziewać się długich okresów na ławce rezerwowych, mimo głośnego transferu z Liverpoolu.

