Niebiescy znaleźli się w poważnym kryzysie finansowym, a poniedziałkowe Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy zakończyło się fiaskiem. Planowana emisja nowych akcji oraz split, które miały poprawić sytuację klubu, nie doszły do skutku. W tle toczy się walka o przetrwanie klubu, który obecnie może liczyć jedynie na doraźne wsparcie ze strony stowarzyszenia Wielki Ruch.

W skrócie:
- Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Ruchu Chorzów nie przyniosło żadnych rozstrzygnięć ani uchwał.
- Wsparcie finansowe ze strony miasta stoi pod dużym znakiem zapytania, a prywatni akcjonariusze nie są w stanie zapewnić wystarczających środków.
- Drużyna otrzymała 220 tys. złotych pożyczki od stowarzyszenia Wielki Ruch, ale w najgorszym scenariuszu zimą może dojść do cięć w kadrze.
Fiasko walnego zgromadzenia akcjonariuszy
Poniedziałkowe Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Ruchu Chorzów miało być przełomowym momentem w walce o finansową stabilizację klubu. Mimo obecności wszystkich akcjonariuszy, nie udało się podjąć żadnych uchwał ani zrealizować żadnego punktu obrad. W planach była emisja nowych akcji, które miały doraźnie wspomóc budżet klubu, oraz przeprowadzenie splitu, dzięki czemu zwiększyłaby się liczba akcji przy jednoczesnym obniżeniu wartości pojedynczej akcji.
Problemem wydaje się być wsparcie ze strony miasta Chorzów, które wciąż stoi pod znakiem zapytania. Jak wyjaśniał Bartosz Horodecki, prezes stowarzyszenia Wielki Ruch:
„Trwa badanie możliwości, jaka forma będzie możliwa”. W kuluarach słychać bardziej pesymistyczne głosy: „Jak nie zostanie opracowany bezpieczny mechanizm przekazywania pieniędzy, to do klubu nie trafią żadne środki miejskie”.
Split akcji mógł być również niekorzystny dla prywatnych akcjonariuszy, z których część chciałaby się pozbyć swoich udziałów. W nowej sytuacji byłoby to jeszcze trudniejsze, a potencjalni nabywcy musieliby nie tylko zapłacić za akcje, ale również przygotować się na finansowe wsparcie klubu.
Pożyczka od kibiców ratunkiem dla piłkarzy
W obliczu trudnej sytuacji finansowej z pomocą przyszło stowarzyszenie Wielki Ruch, które udzieliło klubowi pożyczki w wysokości 220 tysięcy złotych. Dzięki temu zaległości wobec piłkarzy są spłacane. Jak słychać, niektórzy zawodnicy nawet „nie poczuli” opóźnień w płatnościach, bo nie zdążyli jeszcze wystawić faktur.
Co ciekawe, klub zwrócił się o pomoc nie tylko do stowarzyszenia. „Nie jesteśmy jedynym podmiotem. Klub zwrócił się do wielu partnerów, sponsorów o przesunięcia transz” – zdradził Horodecki. Pożyczka od stowarzyszenia ma być zwrócona lub skonwertowana na akcje.
Wsparcie ze strony prywatnych akcjonariuszy istnieje, ale nie na takim poziomie, jakiego oczekiwałby klub. Prezes WR wspomniał, że „dwaj najwięksi prywatni akcjonariusze wspierają klub w miarę możliwości„, a jeden z nich „udzielił wsparcia na zatowarowanie klubu. Była to kwota siedmiocyfrowa„. Była to jednak pożyczka, a nie bezpośrednie dofinansowanie.
Zaciskanie pasa i niepewna przyszłość
Mimo zawirowań finansowych, drużyna stara się koncentrować na sportowej rywalizacji. „Mamy zaufanie do prezesa, do całej ekipy. To pierwsza taka sytuacja odkąd jestem w Ruchu i nie ma z tym problemu” – zapewniał po meczu z Chrobrym Głogów kapitan Ruchu, Szymon Szymański.
Trener Waldemar Fornalik potwierdził, że udało się odciąć szatnię od spraw pozaboiskowych: „Nie byłem świadkiem żadnych pytań. Zawodnicy dostali jasny przekaz od prezesa co, kiedy i jak„.
Niestety, oszczędności będą nieuniknione. Klub prawdopodobnie zrezygnuje z zimowego obozu zagranicznego i będzie przygotowywał się do drugiej rundy w kraju, być może wyłącznie na własnych obiektach. W najgorszym scenariuszu mogą nastąpić cięcia w kadrze zespołu.
Jak mówił Horodecki: „Zimą w najgorszym scenariuszu, który obecnie nie jest najbardziej prawdopodobny, muszą być pewne cięcia. To jest moje zdanie”. Strategia na najbliższe miesiące jest prosta – „jesienią zdobyć jak najwięcej punktów, a wiosną po cięciach, kwestia do utrzymania„.
Najbardziej pesymistyczną perspektywę nakreślił sam prezes WR: „Istnieje nawet szansa, żeby ten klub mógł się sam finansować, ale wtedy ambicje i oczekiwania musiałyby być trochę obniżone. Nawet nie trochę…” Te słowa mogą być zwiastunem poważnych zmian w przyszłości Ruchu Chorzów.
Źródło: slaskisport.pl


Chorzów idzie w stronę dziadostwa,prezydent jest chojny przed wyborami i obiecuje złote góry.Kibice zajmują się polityką i poparciem kmiotow wskazanych przez kiboli Legii.Może teraz na stadionie Legi niech wywieszą transparenty z poparciem Ruchu
Klub się rozpadnie jak ten stary stadion przy Ć.6