Sympatycy Atletico Madryt, którzy przybyli na wyjazdowe spotkanie z Barceloną, nie kryją oburzenia warunkami, jakie zastali na przebudowywanym Camp Nou. Jeden z fanów wprost porównał sektor gości do klatki w ogrodzie zoologicznym, wskazując na rozwiązania architektoniczne uniemożliwiające normalne śledzenie widowiska.

Widok zza brudnej szyby
Od powrotu FC Barcelony na Spotify Camp Nou rozegrano trzy spotkania, a obiekt już teraz budzi spore kontrowersje. Tym razem w centrum uwagi znalazł się sektor przeznaczony dla kibiców przyjezdnych podczas starcia z Atletico Madryt. Jeden z fanów gości za pośrednictwem serwisu X nagłośnił fatalne warunki, w jakich przyszło im oglądać to widowisko. Głównym problemem okazała się szklana przegroda oddzielająca trybuny, w której odbijały się światła jupiterów, uniemożliwiając normalne śledzenie gry.
„Wyglądamy jak goryle w zoo” – skomentował gorzko internauta, narzekając na jakość szkła i wszechobecne refleksy. Rozgoryczenie potęguje fakt, że wyprawa do stolicy Katalonii wiązała się ze sporymi kosztami. Choć bilet wstępu kosztował 30 euro, to fani Atletico podkreślają, że całkowity wydatek obejmujący transport, wyżywienie i nocleg wynosił minimum 100 euro.
Bezpieczeństwo kosztem komfortu
Instalowanie różnego rodzaju barier na sektorach gości jest powszechnie stosowaną praktyką na stadionach całego świata. Kluby często otaczają trybuny przyjezdnych gęstymi siatkami lub wysokimi ogrodzeniami z pleksiglasu, co ma na celu zapewnienie bezpieczeństwa i odizolowanie grup kibiców. Przyjęło się, że sektory te z definicji oferują gorsze warunki do oglądania widowiska niż miejsca przeznaczone dla gospodarzy, a komfort wizualny często przegrywa tam z wymogami ochrony. Niemniej jednak skala utrudnień na obiekcie w Barcelonie wywołała wyjątkowo silną falę negatywnych komentarzy, sugerującą błędy w samym projekcie lub wykonaniu zabezpieczeń.
Problemy z sektorem gości to kolejny element w serii wpadek towarzyszących powrotowi drużyny do Les Corts. Już pierwszy mecz z Athletic Club (22 listopada), oglądany przez ponad 45 000 widzów, odbył się bez udziału kibiców przyjezdnych ze względów bezpieczeństwa. Z kolei podczas spotkania z Deportivo Alaves błąd informatyczny sprawił, że tysiące fanów weszło na obiekt w trakcie gry. Docelowo stadion pod koniec 2025 roku ma pomieścić 60 000 osób, jednak obecne skargi pokazują, że „plac budowy”, na którym Barcelona wygrywa swoje mecze, wciąż wymaga wielu poprawek organizacyjnych.

