Na nieco ponad dobę przed pierwszym gwizdkiem sędziego, zainteresowanie meczem Legii Warszawa ze Spartą Praga jest rozczarowujące, choć przez wielu spodziewane. Licznik sprzedanych wejściówek wskazuje obecnie 17 067 sztuk, co stanowi wynik gorszy od frekwencji zanotowanej podczas inauguracji fazy ligowej przeciwko Samsunsporowi.

Kibiców jeszcze mniej niż z Samsunsporem?
Wydaje się, że większość kibiców, która planowała wybrać się na stadion, już dokonała zakupu. Wiele wskazuje więc na to, iż ostatecznie 27 listopada przy Łazienkowskiej pojawi się mniej osób niż w przypadku starcia z tureckim zespołem, a obiekt wizualnie będzie wyglądał na pusty.
Powodów fatalnej frekwencji doszukiwać się można w wielu aspektach. Od razu przychodzi na myśl postawa drużyny w obecnym sezonie. Legia w rozgrywkach spisuje się znacznie poniżej oczekiwań, co skutecznie demobilizuje sympatyków klubu. W Ekstraklasie „Wojskowi” zajmują odległe miejsce w tabeli. Strata do lidera jest już na tyle wyraźna, że na tym etapie sezonu klub jest w praktyce poza walką o mistrzostwo Polski i musi skupić się na gonieniu lokat gwarantujących jakikolwiek start w pucharach. A to właśnie odzyskanie czempionatu było celem numer jeden.
Rozczarowania nie brakuje również w innych rozgrywkach. Legia odpadła już z Pucharu Polski na etapie 1/16 finału, przegrywając na własnym stadionie z Pogonią Szczecin 1:2 po dogrywce. Również w samej Lidze Konferencji zespół nie dominuje. Choć warszawianie grają w fazie ligowej, ich bilans to dość rozczarowująca mieszanka – wygrali tylko jeden z trzech dotychczasowych meczów. W efekcie, zamiast bić się o czołowe lokaty, Legia walczy bardziej o utrzymanie się w strefie dającej awans do kolejnej rundy. Tak słaba dyspozycja sprawia, że mało atrakcyjny rywal, jakim jest Sparta Praga, nie stanowi magnesu dla warszawskiej publiczności.
Nie pomaga pogoda i… ceny
Oprócz wyników sportowych, na fatalną dynamikę sprzedaży wpływa polityka biletowa klubu oraz czynniki zewnętrzne. Kibice od dawna narzekają na wysokie ceny wejściówek, które nie korespondują z klasą rywali trafiających się w fazie ligowej. Za bilet normalny na „Żyletę” trzeba zapłacić 95 zł, a na trybuny wzdłuż boiska (Strefa 1) aż 160 zł. Zmiana polityki sprzedaży w tym sezonie, faworyzująca subskrybentów i karnetowiczów, w połączeniu z mało medialnymi markami piłkarskimi, okazała się strategią nieskuteczną.
Do tego dochodzi termin spotkania – czwartek, godzina 21:00, oraz niesprzyjająca, jesienna pogoda. W efekcie, przy pojemności stadionu wynoszącej prawie 30 tysięcy miejsc, sprzedaż zatrzymała się na poziomie niewiele ponad 17 tysięcy. Biorąc pod uwagę, że na meczu z Samsunsporem (18 712 widzów) frekwencja również nie była imponująca, czwartkowy wieczór może być smutnym podsumowaniem obecnej kondycji klubu – zarówno tej sportowej, jak i organizacyjnej.

