Remis z Holandią to nie tylko punkt w tabeli – to coś znacznie więcej. Polacy pokazali character, dojrzałość i przede wszystkim udowodnili, że stać ich na równą walkę z europejską potęgą. Mateusz Borek nie kryje entuzjazmu i wprost mówi: nie wyobraża sobie, żebyśmy nie pojechali na dziesiąte mistrzostwa świata w historii.

W skrócie:
- Polska zremisowała z Holandią 1:1 po golu Jakuba Kamińskiego, pokazując dojrzałość i waleczność
- Michał Probierz zmodyfikował strukturę zespołu, a zawodnicy zdali test przed marcowymi barażami
- Remis zwiększa szanse na pierwszy koszyk w barażach o mundial 2026 w Ameryce Północnej
Test dojrzałości zdany na piątkę
Mecz na PGE Narodowym w Warszawie to było zupełnie inne widowisko niż pierwsze starcie z Holendrami. Tym razem to Polacy dyktowali warunki, tworzyli sytuacje i mogli spokojnie wygrać. Mateusz Borek, komentujący spotkanie dla TVP Sport, doskonale podsumował ten występ:
Dla mnie to był pewien test dojrzałości reprezentacji Polski, bo jednak przed rozpoczęciem zgrupowania zdawaliśmy sobie sprawę, ile mamy problemów. Były kartki, były kontuzje, natomiast trener kompletnie się tym nie przejmował i nie postrzegał tego w kategorii problemu, tylko sytuacji do rozwiązania.
Michał Probierz pokazał, że potrafi elastycznie podejść do problemów kadrowych. Zmodyfikował ustawienie w środku pola, przestawił Nicolę Zalewskiego i Piotra Zielińskiego na inne pozycje – i zadziałało. Zespół wyglądał na zgrany, odpowiedzialny i przede wszystkim głodny sukcesu. To nie była walka o przetrwanie, tylko rzeczywista próba wygrania meczu z jedną z najlepszych drużyn Europy.
Jakub Kamiński potwierdza swoją formę z Bundesligi również w narodowych barwach. Jego gol to nie przypadek – to efekt systematycznej pracy i rosnącego zaufania do własnych umiejętności.
Baraże coraz bliżej, a nadzieja rośnie
Marcowe baraże o mundial 2026 to już nie abstrakcyjna perspektywa – to realny cel, który jest w zasięgu ręki. Remis z Holandią zwiększył szanse Polski na rozstawienie w pierwszym koszyku, co teoretycznie daje łatwiejszego rywala w decydującym starciu.
Widać wiarę, widać że chcemy grać w piłkę. Jest na czym budować w perspektywie tych play-offów, które odbędą się w marcu. Oby play-offów zwycięskich, bo ja jednak nie mogę sobie wyobrazić, że nie pojedziemy na dziesiąte dla nas mistrzostwa świata – zakończył Mateusz Borek.
Ta wypowiedź to nie tylko dziennikarskie podsumowanie, ale głos całej Polski kibicującej piłce nożnej. Dziesiąte mistrzostwa świata w historii reprezentacji to nie tylko liczba – to szansa na kolejne pokolenie, które będzie pamiętało wielki turniej z polskim udziałem.
Przed Polakami jeszcze poniedziałkowe starcie z Maltą, które zamknie fazę grupową eliminacji. Choć umysłami już jesteśmy w barażach, to warto zakończyć grupę pewnym zwycięstwem i dobrym nastrojem. Forma rośnie w odpowiednim momencie, zespół wygląda coraz lepiej, a wiara w sukces staje się namacalna. Probierz buduje coś solidnego – pozostaje mieć nadzieję, że w marcu zobaczymy pełnię możliwości tej kadry.

