Frank Warren nie odpuszcza. Legendarny promotor bokserski rzucił wyzwanie Anthony’emu Joshui, proponując mu walkę z Mosesem Itaumą lub Fabio Wardleyem jeszcze przed wielkim starciem z Tysonem Furym. Czy były mistrz świata wagi ciężkiej zdecyduje się na ryzykowny krok, który może przekreślić jego szansę na najbardziej lukratywny pojedynek kariery?

W skrócie:
- Frank Warren intensywnie namawia Joshuę do walki z Itaumą lub Wardleyem przed planowanym starciem z Furym
- Promotor deklaruje gotowość osobistego dopięcia umowy, nawet w Boże Narodzenie
- Eksperci ostrzegają, że porażka z którymkolwiek z rywali może przekreślić hitową walkę z „Królem Cyganów”
Warren nie bierze jeńców, Joshua przed trudnym wyborem
Sytuacja Anthony’ego Joshui przypomina chodzenie po linie. Z jednej strony 36-letni bokser potrzebuje aktywności w ringu, z drugiej każda porażka może kosztować go fortunę. Frank Warren doskonale o tym wie i właśnie dlatego jego propozycja brzmi jak prowokacja owinięta w biznesową ofertę.
„Jeśli on naprawdę chce walczyć, niech wybierze Itaumę. Albo niech walczy z Wardleyem. Niech podpisze kontrakt jutro. Jeśli powie tak, osobiście pójdę do jego domu. Poszedłbym tam nawet w Boże Narodzenie, by dopiąć umowę”, zadeklarował Warren w rozmowie z talksport.com. Taka determinacja brytyjskiego promotora nie jest przypadkowa. Obaj proponowani rywale to jego podopieczni, a starcie z Joshuą wyniosłoby ich kariery na zupełnie nowy poziom.
Moses Itauma, mimo zaledwie 13 walk w zawodowym boksie, uchodzi za jeden z najjaśniejszych talentów wagi ciężkiej. Młody zawodnik ma już zaplanowany pojedynek z Jermaine’em Franklinem na 24 stycznia, co czyni walkę z Joshuą w najbliższym czasie mało prawdopodobną. Z kolei Fabio Wardley z bilansem 20-0-1 reprezentuje solidny poziom, ale dla Joshui byłby to ryzykowny przeciwnik bez gwarancji spektakularnego zwrotu finansowego.
Wielkie pieniądze kontra sportowe ambicje
Eddie Hearn, promotor Joshui, ma przed sobą nie lada dylemat. Rok 2026 zapowiada się jako kluczowy dla jego podopiecznego, a planowane na lato starcie z Tysonem Furym to potencjalnie największy pojedynek w karierze byłego mistrza świata. Taka walka mogłaby wygenerować dziesiątki milionów funtów, ale tylko pod warunkiem, że Joshua wejdzie do niej jako wiarygodny pretendent.
„Ludzie mówią, że potrzebuje tych rzeczy, żeby wrócić po tytuł mistrza świata. Nie jest już młodziakiem, prawda? Jest w sporcie od dawna. Jeśli AJ chce walczyć o tytuł mistrza świata, to starcie z Wardleyem jest idealną okazją”, argumentował Warren. Jego logika ma sens z perspektywy budowania narracji sportowej, ale pomija kluczowy element, biznesowe ryzyko.
Porażka z Wardleyem lub Itaumą nie tylko zachwiałaby pozycją Joshui w rankingach, ale przede wszystkim drastycznie obniżyłaby jego wartość rynkową. Fury vs Joshua to walka, która sprzedaje się sama, ale tylko wtedy, gdy obaj zawodnicy mają coś do udowodnienia. Nokaut od młodego wilka lub nieoczekiwana porażka z Wardleyem mogłyby zmienić hitowe starcie w spotkanie dwóch bokserów schodzących z bokserskiego piedestału.
Kalendarz nie kłamie, decyzja musi zapaść szybko
Joshua ma za sobą bilans 29-4, który pokazuje zarówno jego klasę, jak i podatność na porażki z topowymi rywalami. Cztery przegrane w karierze to nie wynik dyskwalifikujący, ale w kontekście zbliżającej się czterdziestki każda kolejna może być tą ostatnią przed definitywnym zejściem z bokserskiej sceny.
Tymczasem Warren nie ukrywa, że zależy mu na czasie. Jego zawodnicy są gotowi, kontrakty czekają na podpisy, a rynek bokserski potrzebuje wielkich nazwisk. Joshua wciąż jest takim nazwiskiem, ale pytanie brzmi, jak długo jeszcze? Rok 2026 może być jego ostatnią szansą na wielki powrót albo bolesnym potwierdzeniem, że era AJ definitywnie dobiegła końca. Hearn i jego zespół muszą wyważyć każdy krok, bo w boksie wagi ciężkiej jeden błąd kosztuje fortunę i reputację.
