Liverpool przeżywa jeden z najgorszych sezonów w ostatnich latach, a obrona The Reds stała się prawdziwym koszmarem dla kibiców. Po fenomenalnym starcie w lidze, drużyna Arne Slota zanotowała katastrofalną serię porażek, która praktycznie przekreśliła szanse na obronę tytułu mistrzowskiego. Teraz klub z Anfield szykuje się do zimowego okna transferowego, by ratować tonący okręt.

W skrócie:
- Liverpool finalizuje transfer Joela Ordoneza z Club Brugge za 43 miliony funtów, by wzmocnić krytykowaną obronę
- The Reds przegrali sześć z siedmiu meczów między końcem września a końcem listopada, tracąc szanse na obronę tytułu
- Klub zwolnił trenera stałych fragmentów gry po wpuszczeniu aż 12 goli z rzutów rożnych i wolnych w tym sezonie
Katastrofa obronna kończy marzenia o tytule
Nikt nie spodziewał się takiego scenariusza. Liverpool, który w zeszłym sezonie zbudował swoją dominację na solidnej defensywie z Virgilem van Dijkiem i Ibrahimą Konate w centrum, nagle zamienił się w drużynę przypominającą dziurawy ser. Po pięciu zwycięstwach na otwarcie kampanii, wszystko posypało się jak domek z kart. Seria sześciu porażek w siedmiu meczach między końcem września a końcem listopada to wynik godny drużyn walczących o utrzymanie, nie mistrzów Anglii.
Odejście Trenta Alexandra-Arnolda do Realu Madryt latem było bolesne, ale klub próbował się przygotować. Sprowadzono Jeremiego Frimponga z Bayeru Leverkusen i Milosa Kerkeza z Bournemouth, a także młodzieżowego Giovanni Leoniego. Na papierze wyglądało to obiecująco. W praktyce, okazało się kompletną klapą.
Szczególnie bolesny jest aspekt stałych fragmentów gry. Dwanaście goli straconych z rzutów rożnych i wolnych w lidze to statystyka, która powinna zawstydzić każdą drużynę z aspiracjami. Aaron Briggs, trener odpowiedzialny za stałe fragmenty, zapłacił za to posadą. Decyzja o rozstaniu z nim zapadła na początku tego tygodnia, co pokazuje desperację w szeregach The Reds.
Van Dijk nie kryje frustracji
Kapitan drużyny nie pozostawił suchej nitki na defensywie swojego zespołu. Van Dijk, zwykle opanowany i dyplomatyczny, tym razem nie gryzł się w język. „Obroniliśmy bardzo dobrze tak wiele stałych fragmentów gry. Ale faktem jest, że wpuściliśmy zbyt wiele goli w ten sposób i to boli. Musimy to poprawić. Chodzi o powtarzanie, trening, analizowanie… to coś, co musimy ulepszyć. Powiedziałbym, że przynajmniej w 75 procentach przypadków, a nawet więcej, nie chodzi nawet o pierwszy kontakt, to druga faza jest zabójcza”, stwierdził Holender.
Słowa kapitana brzmią jak wyrok. Kiedy doświadczony obrońca klasy Van Dijka publicznie przyznaje, że zespół ma fundamentalne problemy, sytuacja jest naprawdę poważna. Druga faza po stałych fragmentach gry to podstawa defensywy na poziomie akademii piłkarskich, a Liverpool ma z tym kłopoty na poziomie mistrzów Anglii.
Ekwadorczyk ma uratować sezon
Według informacji The Mirror, Liverpool jest bliski sfinalizowania transferu Joela Ordoneza z Club Brugge. Kwota 43 miliony funtów, co przekłada się na 58 milionów dolarów lub 49,3 miliona euro, to poważna inwestycja w środku sezonu. Początkowa opłata wyniesie 35 milionów funtów, a belgijski klub może zarobić więcej, jeśli zostaną spełnione określone warunki dodatkowe.
Reprezentant Ekwadoru imponował w barwach Club Brugge, a jego forma nie uszła uwadze topowych klubów. Chelsea podobno również była zainteresowana, ale w ostatnich dniach wycofała się z wyścigu. To otwiera drogę Liverpoolowi do sfinalizowania transakcji jeszcze w styczniu.
Ordonez ma być odpowiedzią na kryzys, ale pytanie brzmi, czy jeden zawodnik wystarczy, by naprawić tak fundamentalne problemy. Liverpool nie może pozwolić sobie na kolejną porażkę transferową, zwłaszcza po tym, jak latem nie udało się sprowadzić Marca Guehiego z Crystal Palace. Brak wzmocnień w obronie wtedy może teraz kosztować klub znacznie więcej niż zaoszczędzone pieniądze.
