W niedzielne przedpołudnie dokładnie o godzinie 11:00 podczas spotkania myślenickiej B- Klasy na stadionie w Mogilanach zmierzyły się zespoły LKS Mogilany i Grodziska Raciechowice. Jednak sam wynik spotkania zszedł na drugi plan. Wszystko dzięki jednej osobie.

Jak wchodzić to z przytupem
Tą osobą jest prezes Wisły Kraków – Jarosław Królewski, który został w piątkowy wieczór przedstawiony jako zawodnik LKS-u Mogilany. Główną sprawcą tego zamieszania został prezes klubu – Marcin Kępa, który przekonał Królewskiego do spróbowania sił tym razem w roli piłkarza. Co ciekawe w rozmowie dla portalu sportmarketing.pl sam prezes drużyny myślenickiej B-Klasy oznajmił, że przygoda prezesa Wisły Kraków nie będzie prawdopodobnie jednorazowa.
–Jak mu się spodoba, to myślę, że zagra częściej. To nie jest marketingowy szot, tylko naturalna inicjatywa z serca. Chce po prostu pobiegać z nami, pomóc drużynie i dać trochę radości młodym zawodnikom, którzy są kibicami Wisły.
Sam Królewski mecz rozpoczął na ławce rezerwowej, jednak sami zgromadzeni kibice na tym niedzielnym spotkaniu mieli ogromną nadzieję, że na placu gry zobaczą aktualnego prezesa „Białej Gwiazdy”. I do tego się stało, bo dokładnie w 57′ minucie spotkania prezes Wisły Kraków wszedł na boisko zastępując Marcina Kępę i przy okazji dostał od niego opaskę kapitańską, która podziałała na niego motywująco, ponieważ właściciel przedsiębiorstwa informatycznego Synerise wpisał się na listę strzelców przy wyniku 4:1 dla ekipy LKS-u Mogilany. Ostatecznie sam mecz zakończył się wynikiem 5:1 dla ekipy z Mogilan.
Pewnie mało kto wie, ale sam Jarosław Królewski w przeszłości był piłkarzem w juniorach oraz w pierwszym zespole Glinika Gorlice, z którego miasta sam 39-letni przedsiębiorca pochodzi. Miał nawet okazję występować w IV lidze. Teraz jednak oprócz zarządzania najbardziej utytułowanym krakowskim klubem, będzie również hobbystycznie grał na poziomie B-Klasy.
Źródła: sportmarketing.pl, Michał Knura/X.com
